Migrantów zatrzymano w pojazdach w pobliżu leżącego na południowym wschodzie miasta Haskowo, oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów od granicy. Jechali do Sofii, skąd zamierzali udać się dalej na zachód. 36 osób podało się za Afgańczyków, a dwie za Pakistańczyków. Czterech przemytników zatrzymano.

Od początku maja w kraju zatrzymano łącznie 64 nielegalnych migrantów. Według policji granicznej od początku bieżącego roku odnotowano na granicy z Turcją 390 nieudanych prób przedostania się do Bułgarii. W przypadku granicy z Grecją było 4,6 tys. prób w ubiegłym roku i 305 w bieżącym. 85 osób próbowało z kolei nielegalnie przedostać się w tym roku z Bułgarii do Serbii.

W ubiegłym roku odnotowano ponad 5,3 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy między Turcją a Bułgarią i zatrzymano 761 osób.

Według bułgarskich władz w porównaniu z sytuacją sprzed 3-4 lat presja migracyjna od strony Turcji jest prawie zerowa. Władze podkreślają, że jest to wynik m.in. bardzo ścisłej ochrony, w tym zbudowania wzdłuż granicy z Turcją urządzenie ochronnego z drutu kolczastego, a także wsparcia finansowego Unii Europejskiej dla Turcji. W niedzielę w Sofii czołowy kandydat Europejskiej Partii Ludowej w wyborach do Parlamentu Europejskiego Manfred Weber chwalił politykę migracyjną premiera Bojko Borisowa i zapewnianą przez jego rząd ochronę granic.

Tymczasem Borisow, przemawiając w kampanii przed wyborami do PE, wypowiedział się przeciwko zwiększeniu liczebności sił unijnej agencji ochrony granic Frontex do 10 tys. osób. Jego zdaniem ochrona przed nielegalną migracją powinna być powierzona miejscowym siłom każdego kraju granicznego, a UE powinna udzielać im wsparcia finansowego. Bułgaria otrzymała w tym celu od Unii ponad 160 mln euro.