Trzej pokazani w filmie T. Sekielskiego księża byli TW SB. Można spokojnie założyć, że to właśnie dewiacyjne upodobania umożliwiły ich werbunek. Dawne zbrojne ramię PZPR wiedziało o tym, ale zamiast przerwać ten ohydny proceder, wykorzystywało go. Ich wina jest tu znacznie większa, niż np. oskarżanych dziś biskupów diecezjalnych, którzy przecież tak pełnej wiedzy nie mieli. W dodatku funkcjonariusze SB byli nie tylko na usługach PZPR, ale teoretycznie byli powołani do ochrony obywateli PRL, także molestowanych ofiar. Jako urzędnicy państwa nie tylko nie dopełnili swych obowiązków, ale cynicznie wykorzystywali te fakty. Odpowiedzialność spada na nich i ich mocodawców z PZPR, a to z kręgów tej partii wywodzi się Włodzimierz Czarzasty, szef ich spadkobierców, czyli SLD.