"Jeśli istnieją europejskie przepisy, które prowadzą do śmierci głodowej kontynentu, to te przepisu muszą zostać zmienione" - powiedział dziennikarzom Salvini, odnosząc się do ustalonych przez Unię Europejską limitów zadłużania państwa.

Salvini, który jest też liderem współrządzącej Włochami federalistycznej Ligi Północnej, utrzymuje, że ograniczanie wydatków rządowych przez UE nie pozwala na pobudzanie gospodarki, np. przez zwiększanie wewnętrznego popytu.

We wtorek oświadczył: "Jeśli trzeba będzie naruszyć niektóre limity, takie jak 3 proc. czy (dług publiczny na poziomie) 130-140 proc. PKB, to idziemy naprzód".

Unijny limit deficytu budżetowego wynosi 3 proc. PKB. Salvini obiecuje w swej kampanii przed wyborami europejskimi, że złamie ten przepis, jeśli doprowadzi to do spadku bezrobocia we Włoszech, które wynosi ponad 10 proc.

Drugi dzień z rzędu po wypowiedziach Salviniego spadły notowania euro. "W oczywisty sposób pojawiają się (na rynku) obawy o skutki antyunijnej retoryki" - powiedział w rozmowie z Reuterem ekspert ds. walut firmy Wells Fargo.

Notowania euro spadły mimo korzystnych wyników niemieckiej gospodarki, ponadto włoskie aktywa pociągnęły w dół europejskie giełdy.

Nie po raz pierwszy krytyczne uwagi Salviniego zaniepokoiły inwestorów, ale teraz, tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, jego komentarze na temat rozluźnienia dyscypliny finansowej robią szczególnie złe wrażenie - komentuje Reuters.

Komisja Europejska krytykuje gospodarcze pomysły włoskiego rządu i oskarża go o odchodzenie od zasad budżetowych strefy euro, co może zagrozić nie tylko Włochom, ale też całej strefie unii walutowej.

Dług publiczny Włoch przekracza 130 proc. i jest w UE drugi najwyższy po Grecji. Ocenia się, że wraz z Cyprem i Grecją Włochy należą do krajów, których gospodarki charakteryzują się największą nierównowagą, podczas gdy rząd w Rzymie planuje duże wydatki socjalne, jak krytykowany przez Brukselę dochód podstawowy oraz możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę w wieku 62 lat.