Już wczoraj informowaliśmy o kontrowersjach towarzyszących inauguracji festiwalu w Cannes, które związane są z uhonorowaniem Złotą Palmą Alaina Delona. 84-letni dziś aktor jest ikoną francuskiego kina i zasłynął kreacjami m.in. w takich filmach jak "Samuraj" i "Lampart". Nagroda za całokształt pracy twórczej w kontekście jego osiągnięć nie powinna więc dziwić. Problem w tym, że gwiazdor wielokrotnie podpadł środowisku niepoprawnymi politycznie wypowiedziami. Jego przeciwnicy wskazują, że Delon jest "antysemitą", ponadto wielokrotnie miał się "chlubić" przemocą wobec kobiet. Jednak tym, co najbardziej rozsierdziło Francuzów są wypowiedzi, w których aktor odważył się publicznie skrytykować pomysł adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, a homoseksualizm wprost nazwał wynaturzeniem. Gwiazdor zasłynął również krytyką francuskiej polityki migracyjnej, w ramach której kraj zalewają imigranci. W sieci pojawiła się petycja, która ma na celu niedopuszczenie do tego, by Delon odebrał w Cannes honorową Złotą Palmę.

W obronie aktora stanął dyrektor artystyczny canneńskiego festiwalu:

Alain Delon ma prawo do swoich opinii, nawet jeśli się z nimi nie zgadzam

- przekonywał Thierry Fremaux podczas konferencji prasowej. Francuz podkreślił, że jury "uhonoruje Delona jako artystę" i powiedział, że jego osiągnięcia "nie mają nic wspólnego z jego politycznymi opiniami".