„Film Tomasza Sekielskiego mnie nie zszokował. […] wiem dużo o pedofilii w ogóle i pedofilii w Kościele. Widziałam wiele świadectw. Osobiście przeprowadziłam szereg wywiadów z ofiarami, gdy jeszcze byłam gospodynią programu w telewizji. Wiem od dawna, jak to wygląda. Mam już za sobą etap ściśniętego żołądka i zwierających się pięści. Odeszłam ze świata, który woli odwracać oczy od zła, jakie wyrządzają tacy ludzie jak ten, który dla swej chwilowej artystycznej wizji odebrał mi końcówkę dzieciństwa i zatruł młodość”

– napisała Młynarska.

Dziennikarka nawiązała tym samym do nagiej sceny w filmie „Kronika wypadków miłosnych” Andrzeja Wajdy, w której wystąpiła. Młynarska napisała, że Andrzej Wajda zmusił ją do zagrania nagiej sceny erotycznej z 18-letnim wówczas aktorem. Mało tego, młodziutkiej aktorce miały zostać podane środki uspokajające i alkohol.
                    
Przypomnę, choć nienawidzę do tego wracać: miałam 14 lat, kiedy Andrzej Wajda, na planie swojego filmu "Kronika wypadków miłosnych" zmusił mnie do zagrania nago bardzo odważnej sceny erotycznej z udziałem 18-letniego wówczas śp. Piotra Wawrzyńczaka. Byłam pod wpływem środków uspokajających i alkoholu podanych mi przez inne osoby dorosłe pracujące na planie

– napisała dziennikarka.

Dlaczego nie zatrudniono dublerki do zagrania tej sceny, tylko wykorzystano dziecko? Nie wiem. Mogę się tylko domyślać, że była to jakaś popaprana wizja artystyczna gościa, który był zapewne przekonany, że skoro jest ważny, sławny i wszyscy się do niego modlą, to mu po prostu wolno. Dlaczego nikt, w kilkudziesięcioosobowej ekipie złożonej z dorosłych ludzi, nie zaprotestował? Dlaczego nikt nie powiedział: "Chwila, co wy wyprawiacie? To przecież jest dziecko! Nie można tak po prostu odurzyć dziecko, rozebrać i zaciągnąć przed kamerę, żeby udawało, że uprawia seks, o którym jeszcze nie ma najmniejszego pojęcia!”

– dodała Młynarska.