"Minął już ponad rok od wybuchu afery GetBack. Rok nie możemy się doprosić od Idea Banku zwrotu naszych środków finansowych, a pierwsze reklamacje do Idea banku z żądaniami zwrotu wszystkich środków były złożone w kwietniu 2018 r., czyli od razu po wybuchu afery. Zorganizowaliśmy to zgromadzenie, żeby pokazać bankowi, a przede wszystkim panu Leszkowi Czarneckiemu (większościowemu akcjonariuszowi Idea Bank), że są poszkodowani przez Idea Bank, że bank nie rozliczył się z nami i że powinien zwrócić nam nasze pieniądze"

- powiedział po proteście pod Idea Bankiem prezes Stowarzyszenia Artiom Bujan.

"Idea Bank jest na liście ostrzeżeń publicznych od 13 listopada 2018 r., sprzedawał on obligacje Getback. Domagaliśmy się zwrotu naszych środków tak naprawdę od instytucji zaufania publicznego. W naszej ocenie to była jedna wielka nieprawidłowość, obligacje GetBack nigdy nie powinny być w tym banku sprzedawane. Bank nie miał uprawnień do sprzedawania instrumentów finansowych. Mówiąc w skrócie, utraciliśmy nasze środki finansowe przychodząc do banku"

- podkreślił prezes stowarzyszenia poszkodowanych.

"Bank umywa ręce. Składaliśmy wielokrotnie reklamacje, wezwania do zapłaty i prosiliśmy m.in. przez KNF i prokuraturę. To nie jest pierwsze tu zgromadzenie. Bank w reklamacjach twierdzi, że on tylko kierował do domu maklerskiego - opisuje rzeczywistość zupełnie odwrotnie - bo my staliśmy się posiadaczem (obligacji GetBack) w placówce banku w wyniku szeregu nieuprawnionych działań. Żeby nabyć obligacje trzeba podpisać umowę. Grupa osób, która była obecna w trakcie zgromadzenia nigdy jej nie podpisywała. Jak to możliwe, że nie podpisując żadnej umowy - bankier nie pokazywał tej prawdziwej umowy, w której było zapisane prawdziwe ryzyko. Mówiono nam, że jest wszystko ok, że trzeba zrobić przelew"

- powiedział prezes stowarzyszenia.

Według Artioma Bujana, część poszkodowanych osób w tytule przelewu nie ma wpisanego słowa obligacja. "Jest wpisane GetBack, ale nie wiadomo, co to jest GetBack. Czy to jest inwestycja bankowa, czy to jest akcja, czy to jest obligacja" - podkreślił prezes stowarzyszenia poszkodowanych.

Śledztwo dotyczące tzw. afery GetBack nadzoruje warszawska Prokuratura Regionalna. Zostało ono podjęte 24 kwietnia 2018 r. w ramach zespołu prokuratorów, który został powołany przez Prokuraturę Krajową po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie GetBack. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji.

KNF zarzuciła byłemu kierownictwu spółki przeprowadzanie operacji finansowych, mających na celu uniknięcie realnej wyceny posiadanych przez spółkę pakietów wierzytelności.