11 maja 2013 r. doszło do wybuchu dwóch samochodów pułapek w mieście Reyhanli w prowincji Hatay w południowo-wschodniej Turcji. Wówczas tureckie władze oskarżyły o ataki grupę lojalną wobec prezydenta Syrii Baszara el-Asada. Damaszek zaprzeczył jakoby był w to zaangażowany.

34-letni Yusuf Nazik jedną karę dożywotniego więzienia bez możliwości zwolnienia warunkowego otrzymał za zakłócenie jedności państwa, a 52 wyroki za zabicie 52 osób

- podała Anatolia.

Mężczyzna dodatkowo został skazany na 5306 lat i sześć miesięcy więzienia za różne inne przestępstwa, w tym usiłowanie zabójstwa 130 osób, członkostwo w zbrojnej organizacji terrorystycznej i przechowywanie materiałów wybuchowych na potrzeby działalności organizacji terrorystycznych.

Nazik został schwytany w Syrii, w kontrolowanym przez rząd regionie Latakia, przez członków Tureckiej Agencji Wywiadowczej (MIT) - informował we wrześniu 2018 roku przedstawiciel tureckich służb bezpieczeństwa.

W tym czasie agencja Anatolia podawała również, że Nazik przyznał się, że otrzymywał rozkazy od wywiadu syryjskiego, aby zaplanować atak w Turcji i że zorganizował transport materiałów wybuchowych. Dwadzieścia dwie osoby zostały uwięzione wcześniej w zeszłym roku w związku z atakiem z 2013 r.

W Reyhanli żyją tysiące syryjskich uchodźców. Po serii zamachów bombowych w regionie w 2013 r. Turcja zaostrzyła kontrole wzdłuż liczącej 900 km granicy z Syrią.

Agencja Reutera zwraca uwagę, że Turcja była jednym z największych zwolenników rebeliantów walczących z siłami rządu syryjskiego w czasie trwającego od ośmiu lat konfliktu w tym kraju. Turcja dała schronienie około 3,5 mln syryjskim uchodźców.