Amerykańska firma poddała analizie 3,5 mln postów opublikowanych między listopadem 2018 r. a marcem br. w mediach społecznościowych przez podejrzane konta. Okazuje się, że za działania dezinformacyjne, na które narażone było 241 mln Europejczyków, tylko pomiędzy 1 a 10 marca br. odpowiedzialnych jest 6700 tzw. złych aktorów powiązanych z Rosją. Chodzi o boty i trolle internetowe oraz konta hybrydowe, w wypadku których jeden użytkownik kontroluje wiele kont jednocześnie.

Autorzy raportu zauważyli, że działania związane z rosyjską dezinformacją w sieci zmieniły strategię w porównaniu m.in. do wyborów prezydenckich w USA w 2016 r. Zamiast tworzyć od początku fałszywe informacje i je powielać wspomniani „źli aktorzy” zdecydowali się na zwiększanie zasięgu postów publikowanych przez skrajne siły polityczne. Jednym z takich przypadków jest udostępnianie informacji publikowanych na Twitterze przez antyimigrancką Alternatywę dla Niemiec (AfD). Niektórzy ze „złych aktorów” publikują materiały dotyczące terroryzmu i islamu, oznaczając w nich następnie rządzącą w Niemczech Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną (CDU). Są oni zaangażowani również w kwestie związane z brexitem oraz ruchem żółtych kamizelek we Francji.

W dokumencie wskazano, że najbardziej narażone na rosyjskie działania dezinformacyjne są Niemcy, Wielka Brytania oraz Francja. Ożywienie działalności rosyjskich trolli tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się w dniach 23–26 maja, jest zauważalne również w państwach bałtyckich i Holandii.

Cały tekst w weekendowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"