Janusz Jagielski – były szczeciński radny - został wczoraj pobity. Do zdarzenia doszło na osiedlu Kaliny w Szczecinie, gdy do skrzynek pocztowych, wraz z innym mężczyzną, wkładał ulotki wyborcze Joachima Brudzińskiego. Na klatce schodowej pojawił się mężczyzna, który "zaczął wykrzykiwać inwektywy i przekleństwa", a następnie uderzył drugiego mężczyznę i samego Jagielskiego, którego zepchnął ze schodów.

Obaj zaatakowani wybiegli z klatki, a atakujący cofnął się, gdy pojawili się inni mieszkańcy. Na miejsce została wezwana policja, w szpitalu okazało się, że Jagielski ma m.in. złamany nos.

Policja zatrzymała sprawcę napaści.

Sprawę skomentował Joachim Brudziński, który stwierdził, że "to kolejny przejaw kulturowego barbarzyństwa".

Młody, silny, zdrowy, wysportowany człowiek pobił starszego, spokojnego, kulturalnego mężczyznę. Nie wiem, jakie były inspiracje tego pobicia, ale nie może być absolutnie akceptacji i zgody na tego typu postawy

- dodał.

Podziękował szczecińskiej policji za natychmiastowe działanie i zatrzymanie sprawcy pobicia.

Szef MSWiA zwrócił uwagę na zachowanie opozycji, która w tej sprawie... milczy.

Zdumiewa swoistego rodzaju cisza na portalach społecznościowych, brak wypowiedzi, jasnego i mocnego potępienia tego zdarzenia ze strony naszych oponentów. Jako szef MSWiA wiem jedno, że identycznej reakcji policji - równie szybkiej, bezwzględnej i skutecznej oczekiwałbym niezależnie od tego, z jakiej partii politycznej, jakiego wyznania, jakiej religii, jakich poglądów politycznych byłby ktokolwiek pobity. Nie może być w Polsce akceptacji dla tego typu zachowań

- wskazał.

W ocenie ministra spór, który od kilku lat toczy się na polskiej scenie politycznej, jest "skrajnie dewastujący dla naszej wspólnoty narodowej".

Jednego dnia polityków, katolików, kapłanów, księży określa się mianem "świń taplających się w błocie" przy, przykro to powiedzieć, rechocie tzw. elit i ma to miejsce w świętym dniu dla każdego Polaka - 3 maja. Następnego dnia działacz PiS zostaje pobity i zostaje mu złamany nos. Zdumiewa brak reakcji tzw. elit

 - ocenił szef MSWiA.

Zapewnił, że w państwie rządzonym przez PiS policja i inne służby bezwzględnie będą reagowały na każdy przejaw łamania prawa.

To, że akurat został pobity mój kolega - to sprawa dla mnie osobiście przykra i bolesna. Pobity został człowiek niezwykłej zacności, spokojny, kulturalny starszy pan. Jakikolwiek by ten atak nie był, musi się zakończyć surową i bezwzględną karą. Jakie były intencje? Nie chciałbym być sędzią we własnej sprawie. Sprawa bezpośrednio dotyczy mojej osoby, co oczywiste. Od jej wyjaśnienia jest prokuratura, będą sądy. Nie wiem, czy inspiracją były tu poglądy, czy przekonania polityczne tego człowieka. Wiem jedno, że bez względu na to, jakie byłyby jego poglądy i jak wysoki byłby poziom jego zacietrzewienia, jego czy kogokolwiek innego, to takie postawy są nieakceptowalne

- mówił.

W rozmowie z dziennikarzami dodał, że rolą polskiej policji jest konsekwentne eliminowanie takich zachowań.

Nie wiem, kim jest zatrzymany człowiek. Mam nadzieję, że spotka go surowa kara - przewidziana w Kodeksie karnym - oraz na tyle mocne napiętnowanie, żeby tego typu postawy były stygmatyzowane. Na portalach społecznościowych odbywa się natomiast ich relatywizowanie. Niektórzy piszą, że skoro rozdawał ulotki Brudzińskiego, to sam jest sobie winien. Takie relatywizowanie potem wywołuje kolejne tragedie. Oby w naszym kraju nie pojawił się drugi (Ryszard) Cyba (sprawca napadu na biuro poselskie PiS w Łodzi w 2010 roku) i obyśmy nie musieli przeżywać takich dramatycznych sytuacji, jak te po mordzie Marka Rosiaka w Łodzi. Cyba chciał z nienawiści zamordować Jarosława Kaczyńskiego. To mu się nie udało, bo prezes PiS miał ochronę, więc zabił Bogu ducha winnego człowieka. Nie można takich postaw akceptować

- dodał.