Dzisiejszym obchodom Święta Pracy w Paryżu towarzyszyły starcia zamaskowanych anarchistów i zwolenników skrajnej lewicy z policją. Kilka osób doznało lekkich obrażeń, ponad 200 zostało aresztowanych.

W Telewizji Republika sprawę komentował eurodeputowany PiS, Ryszard Czarnecki, "dwójka" na warszawskiej liście tej partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

- Mówiono, że ten protest wygasa, już się kończy. Mówiono, że prezydent Macron bardzo sprawnie tymi debatami publicznymi, jakby tak trochę uchylał tę pokrywkę, żeby ta para się mogła wydostać, pokazywano też animozje wewnątrz tego niejednolitego ruchu

- wskazywał europoseł.

Ryszard Czarnecki zauważył, że "jak widać to się wszystko nie udało i prezydent Macron ma bardzo poważny problem".

- Jeżeli trwa to tak długo i idą ciepłe weekendy to się może okazać, że dzisiejsza sobota będzie takim przełamaniem, ale jeżeli chodzi o rozlanie tych protestów na całą Francję, a dzieje się to na kilka tygodni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego 

- mówił.

Zdaniem eurodeputowanego "idą tam ludzie, którzy mówią, że mają dość tej Unii Europejskiej, którzy mówią, że Francja ma być państwem suwerennym, a nie dokładać do Unii, ale pojawiają się też takie mocno socjalistyczne hasła".

- Tam są naprawdę różne środowiska, ale jest jeden czynnik wspólny - mają dość prezydenta Macrona. Tam są środowiska zarówno skrajnie prawicowe, jak i skrajnie lewicowe

- dodał.