Z okazji urodzin kardynała Dziwisza w katedrze na Wawelu odprawiona zostanie uroczysta msza święta.

Całe życie jest zagadką. Nie wchodzi się w historię znaną, tylko tę historię się buduje. Tak samo w moim życiu: nigdy nie myślałem, że znajdę się u boku arcybiskupa krakowskiego. Ja chciałem być księdzem i to pielęgnowałem od dzieciństwa 

– mówił PAP kard. Dziwisz.

Za najważniejszą uważa swoją posługę u boku ks. Karola Wojtyły, a później papieża Jana Pawła II.

Do dziś pamiętam ten jesienny wieczór, kiedy zostałem wezwany do metropolity krakowskiego. Siedział przy biurku, już przy świetle i mówi do mnie: przyszedłeś, żebyś tu pomagał i kontynuował swoje studia. Zapytałem, od kiedy? Od dziś – powiedział mi 

– wspomniał kard. Dziwisz.

"Starałem się służyć mu, tak jak mogłem. To zaangażowanie z czasem zwiększało się. W Rzymie po wyborze na papieża – który, jak powtarzam, nie był zaskoczeniem, bo Watykan był przygotowany na taką ewentualność – chciałem wracać do Krakowa, uważając, że są ludzie lepiej niż ja przygotowani i znający realia. Wedy Ojciec Święty powiedział mi: zostajesz. I zostałem na 27 lat" – opowiadał kard. Dziwisz.

Jak podkreślił "każdy dzień z Janem Pawłem II był inny". "To był człowiek twórczy, inspirujący, święty" – mówił.

To, co dziś widzę: że moje życie to było życie Jana Pawła II. Służba absolutnego oddania i wierności. Ja nie szukałem siebie. Niektórzy mówili, że "cień nie mówi". Sekretarze nie powinni mówić 

– powiedział PAP kard. Dziwisz. "Nie wchodziłem nigdy w kompetencje innych. Służyłem papieżowi" – dodał.

W ostatnich tygodniach w związku z sugestiami, że Jan Paweł II nie miał pełnej wiedzy o skali nadużyć i przestępstw seksualnych w Kościele kard. Dziwisz wielokrotnie bronił papieża podkreślając, że to on rozpoczął w tej kwestii politykę "zero tolerancji" i wyposażył episkopaty lokalne, m.in. w USA i Irlandii, w narzędzia pozwalające im na walkę ze złem. "Papież był wstrząśnięty. Nie zamierzał tolerować przestępstw pedofilii w Kościele i wydał im walkę" – napisał kardynał w wydanym w marcu oświadczeniu.

Podkreślił, że pojawiające się opinie, że "Jan Paweł II był opieszały w kierowaniu odpowiedzią Kościoła na wykorzystywanie seksualne małoletnich przez niektórych duchownych są krzywdzące i przeczą im historyczne fakty". Przywołał w oświadczeniu sprawę Maciela Degollado, założyciela zgromadzenia "Legion Chrystusa". Duchowny z Meksyku (zmarł w 2008 r.) przez dziesięciolecia wykorzystywał seksualnie dzieci i seminarzystów, miał też kilkoro dzieci. "Janowi Pawłowi II przypisywane jest krycie jego przestępczej działalności. Fakty przemawiają zdecydowanie inaczej" – napisał kard. Dziwisz. Przypomniał, że Kongregacja Nauki Wiary rozpoczęła dochodzenie w sprawie oskarżeń dotyczących Degollado jeszcze za pontyfikatu Jana Pawła II, a konkretnie w grudniu 2004 r.

"Bronię go przede wszystkim przed nieprawdziwymi oskarżeniami" – mówił PAP kardynał.

Papież od razu reagował. Zajmował stanowisko nie tylko w kwestii zła moralnego w Kościele, ale i społecznego na świecie. On dawał głos tym, którzy go nie mieli 

– podkreślił.