Pół godziny trwała dzisiejsza rozprawa w procesie Bartosz Kramek z Fundacji „Otwarty Dialog” przeciwko "Gazecie Polskiej". Sędzia najpierw nie dopuścił do przesłuchania świadków, oddalił wnioski dowodowe, a następnie nakazał redakcji umieszczenie przeprosin i zapłatę 10 tys. zł nawiązki. Wygłaszając uzasadnienie sędzia Tomasz Jaskłowski zszokował obecnych na sali rozpraw. Niektóre zwroty były tak daleko idące, że wiara w bezstronność sądu została mocno zachwiana. Padało wiele politycznych aluzji.

Tuż po procesie Bartosz Kramek był w dobrym humorze, czemu trudno się dziwić. Mąż Ludmiły Kozłowskiej to autor instrukcji obalenia demokratycznie wybranych władz pt. "Niech państwo stanie", w której jednym z elementów był strajk nauczycieli. Twierdzi on jednak, że nie ma wpływu na obecne działania nauczycieli, a protestu nie uznaje jako polityczny. Co mówi o swoim tekście? Wygląda na to, że jest z siebie dumny...

Jeśli chodzi o mój tekst, był to tekst publicystyczny. Jak najbardziej ja się z niego nie wycofuję. On, pomimo prób cenzury, jest dalej dostępny w internecie

- powiedział Kramek.

Pytany o to, dlaczego fundacja Otwarty Dialog nie stara się o bycie organizacją pożytku publicznego, mąż Ludmiły Kozłowskiej wyjaśnił, iż chodzi o fakt, że on i jego żona są we władzach fundacji. To ma być główną przeszkodą. Odniósł się też do "sponsorów", wspierających fundację - bo ten temat wzbudza ożywioną dyskusję i spore kontrowersje.

Nie staramy się natomiast ze względu na to, że konstrukcja władz fundacji jest taka, co wyklucza aplikowanie o status pożytku publicznego. To, że jesteśmy małżeństwem, wyklucza, żeby się starać o status pożytku publicznego. Jeśli chodzi o transparentność fundacji, mam nadzieję, że państwo uczciwie zmontujecie te materiały, to fundacje w Polsce nie mają obowiązku publikowania swoich darczyńców. Tego nie robi wiele organizacji, my to robimy od wielu lat

- powiedział Kramek.

Obejrzyj cały materiał naszej reporterki Cyntii Harasim: