To był chyba jeden z najkrótszych procesów w historii warszawskiego sądu! Przeciwko Tomaszowi Sakiewiczowi oraz NWP wystąpił Bartosz Kramek, mąż Ludmiły Kozłowskiej, szefowej Fundacji Otwarty Dialog, aktywny podczas licznych protestów ulicznych, m.in. przeciwko reformie sądownictwa. Chodziło o okładkę jednego z wydań tygodnika "Gazeta Polska", które ukazało się w sierpniu 2017 r. 

Wyrok ogłoszono po około godzinnej rozprawie.

Sąd orzekł opublikowanie na 14 dni w tygodniku "Gazeta Polska" i na portalu gazetapolska.pl przeprosin podpisanych przez Niezależne Wydawnictwo Polskie oraz Tomasza Sakiewicza oraz zapłatę 10 tys. zadośćuczynienia.

- Sąd uznał, że przekroczone zostały granice pastiszu, a tą granicą był mundur niemieckiego żołnierza. W uzasadnieniu wskazał również, że pan Kramek jest osobą publiczną i można oceniać go i poddawać krytyce jak polityka

- mówi mec. Sławomir Sawicki, reprezentujący stronę pozwanych.

Sławomir Sawicki zapowiedział już apelację od dzisiejszego wyroku. 

Jak udało się nam dowiedzieć, sąd oddalił wszystkie wnioski dowodowe inne niż dowód z dokumentów. Kuriozalne stwierdzenia padły zwłaszcza w uzasadnieniu (o tym w następnej publikacji).

- Sąd nie badał faktów, nie zapoznał się z dowodami, nie uwzględnił żadnych wniosków

- powiedział portalowi Niezalezna.pl redaktor naczelny "Gazety Polskiej", Tomasz Sakiewicz.

- Padła deklaracja polityczna o miłości do Fundacji Otwartego Dialogu i jednej ze strony, oraz nienawiści do tego, czym my się zajmujemy i co robimy (...) Zachowanie nadające się do postępowania dyscyplinarnego. I mam nadzieję, że to ostatni wyrok tego sędziego. To było bezczelne działanie nie mające precedensu we współczesnej historii

- dodał Tomasz Sakiewicz.

Przypomnijmy, Bartosz Kramek domagał się od "GP" przeprosin, 30 tys. złotych zadośćuczynienia oraz wpłacenia 20 tys. złotych na rzecz Centrum Praw Kobiet. "Gazeta Polska" wnioskowała do sądu o oddalenie w całości pozwu Kramka.