Jak już pisaliśmy ta znana para miała szantażować Emila H. za pomocą kompromitujących sekstaśm. Doda i jej mąż mieli wynająć sześciu mężczyzn. Mieli wspólnie szantażować Emila H., by ten wycofał prywatny akt oskarżenia przeciwko byłej partnerce. Piosenkarce grozi do 5 lat więzienia, jej mężowi – do 10.

Prokurator przedstawił Dorocie R. zarzuty nakłaniania wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami bezpośrednich wykonawców, również objętych zarzutami, do zmuszania Emila H. do określonego zachowania, poprzez kierowanie wobec niego gróźb bezprawnych (art. 18 § 2 kk w zw z art. 191 § 1 kk) oraz wywierania przy użyciu groźby bezprawnej wpływu na Emila H. jako świadka i oskarżyciela w postępowaniach, w których stroną jest Dorota R (art. 245 kk). Zarzuty dotyczą m.in. zmuszania do cofnięcia wniosków o ściganie Doroty R. w postępowaniach karnych, cofnięcia prywatnego aktu oskarżenia przeciwko w/w, cofnięcia wniosków o wszczęcie postępowania egzekucyjnego przeciwko w/w jako dłużnikowi, zaniechania kontynuowania wszelkich innych postępowań, w których stroną jest Dorota R., a także zaniechanie publicznych i prywatnych negatywnych wypowiedzi na temat w/w

– mówił Łukasz Łapczyński rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Tymczasem piosenkarka z aktu oskarżenia żartuje sobie na Instagramie. Ironizuje, że wszyscy będą trzymani "w analnym napięciu" aż do jesieni, gdyż założyła, że dopiero wtedy sprawa ruszy.

Okazuje się, że Doda nie miała racji. Przed sądem stanie już 22 maja - donosi "Fakt". Ponadto, jak ustalił "Fakt", jeden z wynajętych przez parę mężczyzn chce dobrowolnie poddać się karze i będzie zeznawał jako świadek.

Jak czytamy na fakt24.pl, mąż Dody na rozprawie w maju będzie odpowiadał też za "nakłanianie do stworzenia fałszywych dowodów przeciwko Emilowi H".

Emil S. miał namówić wynajętych mężczyzn do podrzucenia do samochodu Emila H. kokainę i w ten sposób został wrobiony w handel narkotykami.