Dla drużyny Michała Probierza było to siódme kolejne zwycięstwo i dziesiąte spotkanie bez porażki na własnym stadionie. Lechia utrzymała pozycję lidera, ale druga Legia zrównała się z nią punktami.

Goście prowadzenie mogli objąć już w 4. minucie. Pod podaniu Michała Maka Flavio Paixao strzelał z kilku metrów, lecz nie trafił w bramkę. Portugalczyk nie pomylił się 12 minut później. Lechia wywalczyła rzut rożny, z kornera dośrodkował Filip Mladenovic, a Flavio Paixao głową posłał piłkę do siatki.

Po objęciu prowadzenie gdańszczanie wycofali się i dość szybko zostali skarceni. Airam Cabrera oddał strzał zza pola karnego, a piłkę trafiła w rękę Karola Filę. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Karnego pewnym strzałem wykorzystał Cabrerra, który zmylił Dusana Kuciaka.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli krakowianie. Sergiu Hanca dośrodkował z prawego skrzydła, a w polu karnym Filip Piszczek odważnie rzucił się do piłki i skierował ją do siatki.

Cracovia poszła za ciosem i w 59. minucie prowadziła już 3:1. Milan Dimun kopnął w pole karne, piłka odbiła się od Stevena Vitorii, dopadł do niej Cabrrera i z bliska pokonał Kuciaka. To było trzynaste trafienie hiszpańskiego napastnika w tym sezonie.

Miejscowi grali z coraz większą swobodą, a Lechia sprawiała wrażenie pogodzonej z losem. W 70. minucie wprowadzony chwilę wcześniej Javier Hernandez popisał się fantastycznym strzałem z rzutu wolnego z około 25 metrów. Kopnięta przez niego piłką wylądowała idealnie w górnym rogu. Kuciak był bez szans.

Lechia dopiero w końcówce przeprowadziła składną akcję i Patryk Lipski precyzyjnym strzałem ustalił wynik spotkania.

Cracovia Kraków - Lechia Gdańsk 4:2 (1:1).

Bramki: 0:1 Flavio Paixao (16-głową), 1:1 Airam Cabrera (35-karny), 2:1 Filip Piszczek (50-głową), 3:1 Airam Cabrera (59), 4:1 Javier Hernandez (70-wolny), 4:2 Patryk Lipski (87).