Po piątkowym wznowieniu obrad przez Sejm Urszula Augustyn (PO-KO) zgłosiła wniosek o przerwę. Postulowała, aby premier Mateusz Morawiecki osobiście poinformował izbę i całe społeczeństwo, w jaki sposób i kiedy zamierza negocjować z nauczycielami, jaką ma przygotowaną dla nich propozycję oraz kiedy "zacznie ich traktować poważnie".

Po Augustyn głos zabrała wicepremier Beata Szydło. Powiedziała, że rząd od kilku tygodni rozmawia z przedstawicielami związków zawodowych nauczycieli. "Zostało przygotowane porozumienie, które zostało podpisane przez związek zawodowy Solidarność m.in. w tym porozumieniu zawarta jest propozycja wzrostu wynagrodzeń w tym roku jeszcze po raz kolejny dla nauczycieli" - mówiła.

"Od 2018 roku realizujemy program podwyżek dla nauczycieli. W 2017 roku odmroziliśmy pensje nauczycielskie, które został w 2012 roku zamrożone przez PO i PSL (...) W porównaniu do grudnia 2017 roku wzrost wynagrodzeń to średnio 21 proc."

- powiedziała Szydło.

Dodała, że kolejna propozycja zawarta w porozumieniu to skrócenie stażu, przyśpieszenie awansu zawodowego, co również przekłada się na wzrost wynagrodzeń. "Ta oferta cały czas jest aktualna i przewodniczący (ZNP Sławomir) Broniarz wie, że jest gotowe porozumie do podpisania" - powiedziała Szydło.

[polecam:https://niezalezna.pl/267366-maski-opadly-szef-znp-grozi-uczniom-matury-zagrozone-broniarz-moim-zdaniem-tak]

"Od 2015 r. rząd Prawa i Sprawiedliwości konsekwentnie realizuje zmianę programu gospodarczego" - mówiła wicepremier.

"Wprowadzamy model gospodarczy, którego podstawowym założeniem jest to, że ze wzrostu PKB mają prawo korzystać wszyscy obywatele - wszystkie Polki i wszyscy Polacy i jest to diametralnie różne podejście do tego, które państwo prezentujecie i którego wy jesteście autorami. Dlatego, że przez wiele lat w Polsce był realizowany model, u którego legł plan Balcerowicza, który różnicował Polaków. Jego trzy główne założenia to było: Polska ma być montownią, zapleczem taniej siły roboczej, a ci, którzy się z tym nie zgadzają mieli wyjeżdżać za granicę. My diametralnie ten model gospodarczy zmieniamy"

- powiedziała w kierunku opozycji Szydło.

"Wiemy szanowni państwo i zdajemy sobie z tego sprawę, że jest wiele grup zawodowych w Polsce, które powinny lepiej zarabiać i będą lepiej zarabiały, ale nie możemy tego wszystkiego zrobić na raz, potrzebny jest czas, i konsekwentnie ten plan będziemy realizowali przez kolejne lata"

- mówiła.

Szydło podkreśliła, że propozycja, którą rząd złożył nauczycielom jest propozycją, która zawiera propozycję na przyszłość. "Zaproponowaliśmy w drugiej części porozumienia wzrost wynagrodzeń nauczycielskich średnio dla nauczyciela dyplomowanego do 8 tys. 100 zł przy zmianie pensum" - powiedziała. Jak dodała, ta propozycja wymaga dialogu, rozmowy i chęci rozmowy również z drugiej strony.

"Proponujemy, aby w tym roku jeszcze przyjąć te zmiany tak, aby one w przyszłym roku mogły zostać wprowadzone w życie"

- powiedziała. Dodała też, że wynagrodzenie 8 tys. 100 zł dla nauczyciela dyplomowanego mogło by wejść w życie w 2022 r.

Szydło mówiła też, że "dzisiaj wychodzimy do nauczycieli z propozycją wzrostu wynagrodzenia, które zawarte są we wspomnianym przeze mnie porozumieniu". "Jeżeli zechcecie państwo te porozumienie podpisać, związki zawodowe, to możemy po egzaminach przystąpić do rozmów na temat drugiej części porozumienia - tej, która zawiera się właśnie w nowym kontrakcie społecznym dla nauczycieli" - dodała, zwracając się do związków zawodowych nauczycieli.