Do zdarzenia doszło po zakończeniu wystawy obrazów, która miała miejsce w jednym z poznańskich hoteli. Kiedy obrazy były pakowane do samochodu, jeden z nich po prostu zniknął. Osoba odpowiedzialna za transport malowideł na drugi dzień zorientowała się, że wśród zbiorów brakuje jednego dzieła

 – tłumaczyła podinsp. Iwona Liszczyńska z wielkopolskiej policji. O kradzieży zostali powiadomieni policjanci z poznańskich Jeżyc.

Na wyniki ich pracy nie trzeba było długo czekać. Po przeanalizowaniu zabezpieczonych nagrań z monitoringu oraz zebranych informacji już następnego dnia policjanci zapukali do jednego z mieszkań na poznańskiej Wildzie. Kiedy mężczyzna zobaczył w drzwiach funkcjonariuszy, natychmiast wydał skradziony przedmiot. Nie uchroniło go to jednak od zatrzymania

 – podkreśliła Liszczyńska.

34-letni mężczyzna tłumaczył policjantom, że "obraz zabrał, kiedy przechodził obok hotelu". Mówił, że "kradzieży nie planował, wykorzystał po prostu chwilę nieuwagi osoby, która przygotowywała kolekcję do transportu".

Liszczyńska wskazała, że poznaniak "za swoje niepohamowane umiłowanie dzieł sztuki może ponieść surowe konsekwencje; za kradzież obrazu grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności".

Policja nie podaje bliższych danych dotyczących skradzionego dzieła sztuki, w tym jego wartości. Zatrzymany mężczyzna był już wcześniej notowany przez policję, w tym także za kradzieże.