Słowo, które ostatnio zrobiło dużą karierę to „integracja”. Jeśli proces integracji odniesiemy do człowieka a szczególnie do jego wnętrza, zawsze możemy być jeszcze bardziej zintegrowani wewnętrznie, bardziej dojrzali. 

Sytuacja jednak wygląda inaczej, gdy pojęcie to odniesiemy do relacji międzyludzkich lub międzynarodowych. Zbytnia integracja z drugą osobą może prowadzić do relacji opartej na jakiejś formie uzależnienia. Jest to tzw. związek symbiotyczny, ma on cechy patologiczne i uderza w  potrzebę autonomii,  przeszkadza w ważnym procesie  budowania poczucia własnej odrębności i tożsamości.

Zbyt daleko posunięta integracja międzynarodowa, choćby integracja europejska może prowadzić do podobnych efektów.

Integracja bez granic
Pewien mężczyzna, ku własnemu zdziwieniu, po śmierci dostaje się do nieba. Jednak na drugi dzień zauważa diabła, który podchodzi do niego i chłoszcze go biczem. Mężczyzna krzyczy „nie możesz tego robić, w końcu jestem w niebie” Diabeł mu na to: „Ha, ha! To ty tak myślisz? Teraz piekło i niebo są zintegrowane”

„Księga chrześcijańskiego humoru”, wybór i opracowanie Monika Rodkiewcz, Kraków 2007 s. 226.