Były szef MON zdementował informacje, jakie powielane są w wielu mediach, dotyczące funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, mających rzekomo "rozsypywać trotyl" po pokładzie samolotu. Powielanie takich nieprawdziwych informacji uznał za próbę ucieczki przed odpowiedzialnością.

"Nie wiemy jeszcze, jak ładunek wybuchowy został skonstruowany. Nie ma wątpliwości, że żadni funkcjonariusze BOR nie rozsypywali trotylu po pokładzie samolotu. Naboje do broni osobistej nie zawierają trotylu. Taką wersję mogą podtrzymywać tylko ci, którzy uważają, że mają przed sobą idiotów. To są wszystko próby ucieczki przed odpowiedzialnością stwierdzenia: tak, były tam ładunki wybuchowe; tak, samolot został zniszczony w locie"

- powiedział Antoni Macierewicz.

Obecnie bardzo zaawansowane prace w śledztwie podkomisji smoleńskiej prowadzi Narodowy Instytut Badań Lotniczych Wichita State University ze Stanów Zjednoczonych. Antoni Macierewicz zdradził, na jakim etapie są te działania i kiedy możemy spodziewać się ostatecznego raportu podkomisji.

"To Instytut, który ma zaufanie amerykańskich władz, które zajmują się bezpieczeństwem lotów. To jedyny Instytut na świecie, który dokonuje rekonstrukcji samolotu na podstawie tego typu badań. W oparciu o to powstanie później symulacja faktycznej sytuacji. Wykonano to już w 90 proc. Nasi współpracownicy amerykańscy mówią, że zakończą swoje prace do końca tego roku. Jeśli tak będzie, końcowy raport podkomisja przedstawi na końcu tego roku, bądź na początku kolejnego"

- zakończył.