Cały czas czekałam jednak, że to się nie potwierdzi, że to jednak nieprawda, że się nie wydarzyło. (...) Pamiętam tysiące ludzi, którzy składali znicze, kwiaty, wszyscy nie dowierzali

- mówi w wideo młoda kobieta.

Pamiętam, że kiedy powiedziałam o tym mamie, która uznała, że to jest żart. Powiedziała, że nawet nie mogę tak żartować, że z takich rzeczy się nie żartuje

- opowiada inna.

Przyszedłem, stanąłem w kolejce i przez 4 godziny w niej stałem, żeby dostać się do trumien prezydenta i jego małżonki, ale jestem zadowolony, że oddałem im hołd

- wspomina zaś starszy mężczyzna.

10 kwietnia 2010 roku w katastrofie samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja udawała się na uroczystości rocznicowe do Katynia.