Plany zakupu przez Turcję S-400 krytykują Stany Zjednoczone, ostrzegając Ankarę, że system ten nie jest kompatybilny z systemami NATO. Waszyngton grozi Turcji zablokowaniem dostaw myśliwców F-35, jeśli Ankara nie zrezygnuje z S-400.

Erdogan powiedział dziennikarzom na pokładzie samolotu, którym wracał z Rosji, że on sam i szef tureckiej dyplomacji Mevlut Cavusoglu są wciąż pytani o zakup S-400 oraz że wywiera się na nich presję, by zrezygnowali z tego systemu.

"Odpowiadamy, że transakcja została zawarta, wszystko jest ustalone. Dostawa systemu S-400 miała nastąpić w lipcu. Możliwe, ze można będzie ją przyspieszyć" - powiedział Erdogan.

Na początku kwietnia wiceprezydent USA Mike Pence podkreślił: "Nie będziemy bezczynnie patrzeć jak sojusznicy z NATO kupują broń u naszych wrogów". Zagroził, że jeśli Turcja ostatecznie zdecyduje się na S-400, może narazić się na wyłączenie z programu F-35.

We wtorek przedstawiciele dwóch komisji Senatu USA ostrzegli Turcję, że za zakup S-400 grożą jej poważne sankcje.

"Do końca roku Turcja będzie miała na swoim terytorium albo nowoczesne myśliwce F-35, albo rosyjski system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej S-400. Nie będzie miała jednego i drugiego"

- napisali na łamach "New York Timesa" czterej senatorowie - Jim Risch i Jim Inhofe (Partia Republikańska) oraz Bob Mendez i Jack Reed (Partia Demokratyczna).

Szef tureckiej dyplomacji oświadczył w środę, że Ankara może zwiększyć planowane zakupy S-400, jeśli nie będzie mogła kupić amerykańskich Patriotów oraz że "rozejrzy się za alternatywami", jeśli nie będzie mogła otrzymać myśliwców F-35.

Cavusoglu powiedział też, że Turcja nie otrzymała pozytywnej odpowiedzi od Waszyngtonu na swą propozycję powołania wspólnej grupy roboczej, która przeanalizowałaby planowany przez Ankarę zakup S-400.

F-35 to wielozadaniowy myśliwiec piątej generacji. Turcja, która w projekt zakupu tych maszyn zainwestowała ponad miliard dolarów, ma otrzymać 100 takich samolotów. W czerwcu zeszłego roku Ankara otrzymała dwie takie maszyny.