Wywiad, którego Paweł Śpiewak udzielił czeskiemu czasopismu „Tydenik Echo” nadal budzi ogromne emocje. Śpiewak powtarza tam znane z publikacji Grossa tezy, sugerujące, jakoby Polacy „zabili większość z 200 tys. Żydów, którzy uciekli z gett”.
 
Formułując takie tezy, trzeba mieć odpowiednią podbudowę – zwłaszcza, jeśli się wypowiada tak stanowcze dane. Nie znam żadnej naukowej publikacji, na podstawie której można by postawić taka tezę czy opinię. Dziwię się panu profesorowi, który jest znanym naukowcem.
- mówił w programie „Koniec systemu” dr Szpytma.
 
Odnosząc się do używanej przez Grossa i Śpiewaka narracji, wiceszef IPN zwrócił uwagę na pewne rażące rozbieżności:

Taka narracja trwa od bardzo dawna. Kiedyś zapytano Jana Tomasza Grossa, dlaczego najpierw mówił o 200 tys. zamordowanych Żydach przez Polaków, później napisał w książce mniejszą liczbę. On odpowiedział, że jemu jest wszystko jedno jaką liczbę napisze. Nie jestem socjologiem, ale wydaje mi się, że nawet socjologowie, bo takim jest pan Gross i Śpiewak powinni baczniej zwracać uwagę na liczby i okoliczności. To jest żadna nauka, jeśli rzuca się kontrowersyjne tezy – sztuką jest je udowodnić. Ja czekam na to, że będą pisać książki, w których będą podejmować ten temat w sposób rzetelny. W świecie naukowym na książki odpowiada się recenzjami. Nasz pracownik pan Tomasz Domański taką pogłębioną recenzję napisał. Autor podążył szlakiem źródeł wykorzystywanych przez wspomnianych autorów. Okazało się, że bardzo wiele danych jest źle wykorzystanych, przeinaczonych. To jest coś co dla naukowca jest dyskwalifikujące.
- tłumaczył wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej.
 
 W dalszej części programu Dorota Kania i dr Mateusz Szptyma przypomnieli, jak wielu Polaków było zaangażowanych w ratowanie Żydów.
 
Jest tych osób wiele, zwłaszcza jeśli popatrzymy na to, że każdej z nich groziła kara śmierci. Można patrzeć na to z perspektywy ofiar zakłady Holocaustu i pomocy, jakiej potrzebowali. Jej było za mało. Patrząc na to, co groziło, takich osób było bardzo wiele, tak jak rodzina Ulmów. Wszyscy zostali zamordowani, mimo, że matka była w ciąży.
- mówił wiceszef IPN.