Komisja wprowadziła też nową broń, chcąc jak najszybciej uzbroić chłopów. Była to kosa osadzona na długim kiju (2,4 m), stąd oddziały chłopskie zaczęto zwać kosynierami. Pierwszy raz wzięły one udział w walce właśnie pod Racławicami.  Co ciekawe, rosyjski dowódca Tormasow główną rolę w bitwie wyznaczył artylerii. Jednak kosynierzy wysłani do zdobycia dział przez Kościuszkę, przeprowadzili tak błyskawiczny atak, że bateria zdążyła oddać tylko jedną salwę. Pierwszą armatę zdobył Wojciech Bartosz. Za męstwo i odwagę okazaną w walce, ale i dla zachęcenia innych chłopów do udziału w powstaniu, Naczelnik mianował go chorążym świeżo utworzonych Grenadierów Krakowskich. W związku z nominacją na oficera zmianie uległo również jego nazwisko, z chłopskiego Bartosz na Głowacki. Wojciech zwolniony został z poddaństwa i otrzymał w dziedziczne posiadanie zamieszkiwaną przez siebie zagrodę.

Głowacki został śmiertelnie ranny podczas bitwy pod Szczekocinami. Prawdopodobnie spoczął przy kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Kielcach (obecnie jest to katedra). Miejsce pochówku upamiętnia płyta nagrobna.Uznaje się, iż śmierć nastąpiła między 6 a 9 czerwca 1794 roku. Według towarzyszy z pola bitwy, Dominika Paprockiego z Polikarpic i Jana Sadowskiego z Polanowic, zginął on „śmiertelnie plejzerowany” na polu bitwy. Według innej, bardziej prawdopodobnej tezy, Głowacki zmarł w wyniku odniesionych ran, w lazarecie między Małogoszczem a Kielcami. Proboszcz kościoła NMP w Kielcach zanotował w księdze zmarłych:

Dnia tego pogrzebano 7 wojskowych z miłosierdzia (za darmo), pomiędzy nimi niejakiego Głowackiego.

 

Ks. Władysław Siarkowski w książce „Groby kościoła N. Marii Panny w Kielcach...” napisał:

W kaplicy na cmentarzu zwanym Ogrójcem znajduje się grób, w którym spoczywały przez kilkanaście lat zwłoki Bartosza Głowackiego, zwanego Kumem spod Racławic, zmarłego w szpitalu kieleckim 9 czerwca 1794 r. Zwłoki te następnie wydobyto i pochowano na cmentarzu kościelnym (katedralnym) między dwoma wiązami po prawej stronie kościoła, obierając za punkt fronton główny i drzwi wielkie kościoła.

Z kolei wdowa po inżynierze Teraszkiewiczu ofiarowała kościołowi różaniec i krzyż stanowiące własność śp. Bartosza Głowackiego, wraz z następującym oświadczeniem:

W 1870 przy restauracji katedry kieleckiej i pod nią grobów biskupich, odrestaurowano również i Ogrójec przy katedrze. Ojciec mój – Franciszek Pantoczek (...) pamiętając z opowiadania ojca swego, a dziadka mego – Szymona Pantoczka, dawnego i stałego mieszkańca Kielc, że Wojciech Bartosz Głowacki, ciężko ranny w czasie cofania się Tadeusza Kościuszki spod Szczekocin do Małogoszczy przesłany był do Kielc, wkrótce zmarł i pochowany został w Kielcach w Ogrójcu koło kościoła katedralnego w skromnej chłopskiej trumnie, pomalowanej żółtą lubryką, zapragnął przekonać się, czy opowiadania te zgodne są z rzeczywistością, znalazł tam skromną, prostą trumnę, malowaną żółtą lubryką, po otwarciu której ukazały się zasuszone zwłoki, ubrane w chłopską sukmanę, gęsto pokrytą ciemnymi plamami (zacieki od krwi z ran); ręce, owinięte różańcem, złożone były na piersiach. Różaniec ten z krzyżem i przywartym doń kawałkiem sukmany, ojciec mój wziął sobie na pamiątkę.

 

Podczas jubileuszu 10-lecia Niepodległości, 11 listopada 1928 roku, na kieleckim cmentarzu katedralnym umieszczono tablicę pamiątkową, w zachodnim rogu cmentarza, z napisem: „Ś.P. Wojciech Bartosz – Głowacki, bohater spod Racławic”.