W niedzielę wieczorem porozumienie z rządem zawarła tylko oświatowa "Solidarność". ZNP i FZZ odrzuciły propozycje rządu. Wicepremier Beata Szydło informując o zawarciu porozumienia zaznaczyła, że sprawy dotyczące zmian systemowych zostawione zostały na później. Przewodniczący sekcji krajowej oświaty i wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa powiedział zaś, że "S" osiągnęła wszystkie punkty, które zgłosiła do negocjacji. Zapowiedział, że związek odwoła pogotowie strajkowe.

Beata Szydło zapowiedziała wczoraj, że rząd jest gotów, jeżeli pozostałe centrale związkowe zwrócą się z propozycją takich rozmów, do kontynuowania dialogu, bo – jak podkreśliła – to jest potrzebne polskiej szkole.

Minister Michał Dworczyk - będący gościem radiowej Jedynki - powiedział, że rząd zrobi wszystko, żeby w tym roku wszystkie dzieci podeszły do egzaminów.

„Jestem pewny, że żadna rodzina, żadne dziecko nie zostanie pozostawione sobie. Wierzę też w odpowiedzialność nauczycieli, że te egzaminy w tym roku odbędą się”

– powiedział Dworczyk pytany o to, czy odbędą się egzaminy: w środę – gimnazjalne, w następny poniedziałek – ósmoklasisty.

Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów podał, że negocjacje z oświatowymi związkami zawodowymi trwały intensywnie przez ostatnie kilkanaście dni.

- Do końca liczyliśmy, że będzie można podpisać wspólnie porozumienie. Porozumienie, które jest dobre dla nauczycieli

– powiedział w rozmowie z Katarzyną Gójską.

I dodał:

„Związkowcy mówią, że w systemie oświaty najważniejszy jest nauczyciel. My mówimy, że najważniejszy jest uczeń”.

- Rozstaliśmy się wczoraj podkreślając, że strona rządowa jest otwarta na prowadzenie dalszego dialogu, musimy w jakiś sposób wyjść z tej sytuacji – ocenił.

Redaktor Gójska pytała o groźbę nie przepuszczenia uczniów do następnej klasy. Mówił o tym swego czasu Sławomir Broniarz.

- Podczas rozmów ta groźna nie pojawiała się. To była taka chwila prawdy, gdy maska spadła, gdy pan przewodniczący Broniarz bardzo jednoznacznie pokazał o co tak naprawdę chodzi – nie o porozumienie, tylko raczej o konfrontację. Oczywiście to nie jest tak, że nauczyciele w ten sposób postępują, natomiast trudno oprzeć się wrażeniu, że nauczyciele czasami są przez niektórych działaczy związkowych, w tym przez pana przewodniczego Broniarza traktowani instrumentalnie i wykorzystywani do różnego rodzaju rozgrywek. A dobro nauczycieli nie jest tą sprawą najistotniejszą

– dodał.