Przez długi czas mecz na szczycie był wyrównany, mimo że w 28. minucie za obrażenie sędziego boisko musiał opuścić napastnik gości Diego Costa. Nawet grające w dziesiątkę Atletico grało solidnie w obronie, a od czasu do czasu potrafiło zagrozić bramce gospodarzy.

O zwycięstwie Barcelony przesądziła końcówka. W 85. minucie precyzyjnym strzałem zza linii pola karnego popisał się Suarez, który zdobył 20. w tym sezonie gola w lidze. Kilkadziesiąt sekund później wynik ustalił Messi, który przejął piłkę w polu karnym, zmylił dwóch obrońców i nie dał szans słoweńskiemu bramkarzowi Janowi Oblakowi. Argentyńczyk powiększył dorobek do 33 trafień.

"Duma Katalonii" zgromadziła 73 punkty, a Atletico - 62. Do zdobycia pozostało 21 i trudno przypuszczać, by wicelider mógł jeszcze dogonić broniącą tytułu Barcelonę, która wciąż ma szansę na potrójną koronę. Podobnego zdania byli kibice na Camp Nou, którzy po trafieniu Messiego skandowali: "Mistrzowie, mistrzowie!"

We wcześniejszym spotkaniu w sobotę Real Madryt przegrywał u siebie 0:1 z Eibar, ale ostatecznie pokonał tego rywala w nie najlepszym stylu 2:1. Z dorobkiem 60 punktów "Królewscy" zajmują trzecie miejsce.

Trener gospodarzy Francuz Zinedine Zidane podsumował mecz w kilku słowach:

Trudno gra się o nic".

Real odpadł już z Pucharu Hiszpanii i Ligi Mistrzów, nie ma też praktycznie szans na triumf w ekstraklasie.

Również w sobotę niespodziewaną porażkę poniosła Valencia. "Nietoperze" w środę wygrały u siebie z Realem 2:1, a w sobotę uległy na wyjeździe broniącemu się przed spadkiem Rayo Vallecano. Valencia jest na piątym miejscu z dorobkiem 46 punktów, a miała szansę awansować do pierwszej czwórki, która daje awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów