Do protestów rolników mam ambiwalentny stosunek, bo pamiętam, jak za rządów Jerzego Buzka sprywatyzowano polskie cukrownie i w efekcie z 76 zakładów aż 49 w większości trafiło w ręce niemieckiego kapitału. To wtedy poseł Gabriel Janowski domagał się powołania spółki Polski Cukier. Dzieła zniszczenia dokończyła w 2005 r. unijna komisarz ds. rolnictwa Mariann Fischer Boel, która tak przeprowadziła reformę rynku cukrowego w UE, że w efekcie pozostało tylko 19 cukrowni, a niemieccy właściciele likwidowanych w Polsce zakładów otrzymali setki milionów euro rekompensaty. Tu rolnicy mieli prawo się wkurzyć. Jednocześnie słyszę przedstawiciela Agrounii, który mówi: „Niszczy się przedsiębiorstwa, rolnictwo, a rozdaje nierobom pieniądze za darmo w postaci 500+ i wszystkich plusów” i że bardzo zawiódł się na PiS, i już więcej na nich nie zagłosuje. Pytam: czy o to chodzi Kołodziejczakowi?