29-letni napastnik rok temu doznał poważnej kontuzji, miał zerwane więzadła w kolanie. Przeszedł żmudną rehabilitację, ale teraz wraca do wysokiej formy. W czwartek strzelił ważnego gola na 2:1.

"Przy mojej bramce świetną robotę wykonał Filip Drzewiecki, pozostało mi tylko strzelić i wpadło. To był szybki mecz, w którym główną rolę odgrywali obydwaj bramkarze. Nam udało się wykorzystać błędy tyszan, strzeliliśmy dwa gole więcej, przy czym tego ostatniego już do pustej bramki. Ważne, że zwycięstwo dowieźliśmy do końca. Jest 1-1, seria zaczyna się od nowa. Mecz toczył się w świetnej atmosferze, którą stworzyli kibice. Jak to się mówi, byli naszym ekstra zawodnikiem. Mieliśmy siły, aby grać w dogrywce, ale dobrze, że jej nie było. Finały wygrywa się sercem"

– ocenił Bryniczka.

Trener GKS Andriej Gusow miał pretensje do swoich zawodników, że w drugim kolejnym meczu błyskawicznie tracą gola:

"Od tego się wszystko zaczyna. Tak nie powinno być. Zabrakło nam na początku sportowej złości, a taką miała Cracovia. Mecz zaczyna się od pierwszej minuty, a nie od trzeciej czy czwartej. Moim zawodnikom nie zabrakło szybkości, bo w trzeciej tercji byliśmy szybsi od rywala. Zauważyłem, że w Polsce przy jakimś niepowodzeniu zaraz zwala się winę na przygotowanie motoryczne albo na nieporozumienia z trenerem. Finały wygrywa się nie umiejętnościami, a charakterem. Cóż, seria trwa, łatwych meczów nie będzie. Dzisiaj wygrała Cracovia, a my musimy przygotować się do niedzielnego spotkania w Tychach".

Trener Cracovii Rudolf Rohacek ze spokojem przyjął wygraną:

"Tym razem mecz miał dla nas dobre zakończenie. Teraz jedziemy do Tychów i to spotkanie będzie tak samo zacięte jak dwa pierwsze".

 

Drugi mecz finałowy: Comarch Cracovia Kraków – GKS Tychy 3:1 (2:1, 0:0, 1:0)

Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw) 1-1.

Bramki: 1:0 Marek Trvdon (2), 1:1 Michael Kolarz (11), 2:1 Kasper Bryniczka (20), 3:1 Mateusz Bepierszcz (58)

Kolejny mecz w Tychach rozpocznie się o godzinie 18.15.