W liście skierowanym do "kolegów i koleżanek" z zawodu weteranka podkreśliła, że ich praca jest powołaniem, służbą i miłością do młodzieży. "I to właśnie dla dobra młodych musimy czasem ustępować" - wskazała.

Jak zaznaczyła, zdaje sobie sprawę z tego, że ta służba jest "słabiutko opłacana" i nie jest traktowana z należytym szacunkiem.

Walczmy o swoje, ale róbmy to z rozsądkiem, bez czynienia krzywdy tym, dla których zdecydowaliśmy się przyjąć nasze powołanie. Oni też to na swój sposób przeżywają i nie bardzo wiedzą, co mają robić. To są pierwsze egzaminy w ich życiu. To samo w sobie jest już ogromnym stresem, a teraz jeszcze dochodzą im wątpliwości czy egzaminy się odbędą, czy nie, czy może stracą cały rok 

- napisała Szyksznian.

Zwróciła także uwagę, że nauczyciele są dla młodzieży wzorem.

Pokażmy więc, że umiemy dochodzić do porozumienia i przygotujmy nasze dzieci do egzaminów. Przecież żaden rząd nie chce rujnować oświaty. Oczywiście, jest dużo do naprawienia, ale naraz się wszystkiego nie dokona. Nie wciągajmy w to młodzieży, a na pewno odwdzięczą się miłością i szacunkiem 

- zaapelowała. "Jestem pewna, że tylko chwilowo się pogubiliśmy, i że czujecie w swoich sercach podobnie jak ja" - dodała.

Według Szyksznian politycy nie mówią "nie" nauczycielom na próby porozumienia.

Pokażcie i wy, że umiecie służyć Polsce, i że chcecie rozmawiać i dochodzić do ugody wierząc, że nikt nie chce Was oszukiwać 

- przekonywała.

Weteranka, która jest patronką Szkoły Podstawowej nr 14 w Szczecinie, życzyła nauczycielom, by doszli do porozumienia z władzą. Zapewniła także o swojej wierze w miłość nauczycieli dla swojego powołania i służby ojczyźnie.

Więcej rozsądku, mniej emocji - oto droga do porozumienia. Wierzę, że Wasz rozsądek doprowadzi tę sytuację do szczęśliwego zakończenia - za co dziękuję Wam już teraz, w imieniu naszych dzieci, ich rodziców oraz swoim własnym 

- napisała Szyksznian.

W liście wspominała także czasy okupacji, gdy uczestniczyła w strajku uczniowskim w 1940 r. w Wilnie. "Dotyczył obrony polskich nauczycieli, których masowo zwalniano ze szkół i zastępowano pedagogami litewskimi" - wyjaśniła. Zaznaczyła przy tym, że był to jedyny strajk szkolny, w jakim brała udział. Dodała, że nie przypomina sobie strajków o podwyżki już po wojnie.

Ale nawet, gdyby takie były, to nie brałabym w nich udziału, bo przecież wiedziałam, jaki zawód wybieram 

- podkreśliła.