Komisja Europejska wszczęła dzisiaj wobec Polski postępowanie o naruszenie prawa unijnego, wysyłając pismo z formalnym zawiadomieniem. Sprawa dotyczy "nowego systemu dyscyplinarnego dla sędziów". Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans podkreślił, że polski rząd w ciągu dwóch miesięcy przewidzianych na odpowiedź na rozpoczęcie procedury o naruszenie prawa UE, będzie mógł zmienić stanowisko w sprawie "reżimu dyscyplinarnego sędziów".

Dziś o wszczęcie postępowania wobec Polski i postawę Fransa Timmermansa pytany był w rozmowie "W punkt" gość Katarzyny Gójskiej, wicemarszałek Senatu, Adam Bielan. 

- Timmermans kandyduje na szefa Komisji Europejskiej [jako "spitzenkandidat" Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów] i wierzy w to, że tym szefem będzie. Ma niewielki wybór, bo jego partia w Holandii [PvdA; Partia Pracy] cieszy się bardzo umiarkowanym poparciem. Gdy Timmermans nie będzie szefem KE, to raczej żadnego innego stanowiska w Brukseli nie zdobędzie (...) Jest w PE spora grupa europosłów z lewicy, dla których m.in. Polska, Węgry czy Włochy to dobry cel ataków. Timmermans rozgrzewa tych polityków i jednocześnie stara się wylansować

- powiedział wicemarszałek Senatu.

Adam Bielan podkreślił, że Timmermans wykorzystuje sprawę Polski jako trampolinę wyborczą.

-  Frans Timmermans ma postępowanie sprawdzające wewnątrz KE, czy nie łąmie reguł niełączenia funkcji komisarza unijnego z działalnością polityczną, Pozwalał sobie m.in. na tweety w sprawach politycznych ze swojego oficjalnego konta podczas posiedzień kolegium Komisji Europejskiej. Timmermans przekracza wszelkie granice

- dodał polityk.

Wicemarszałek zaznaczył, że komisarz jest w Brukseli krytykowany także z innego powodu. Chodzi o poważne zarzuty o łamanie praworządności, jakie stawiane są socjaldemokratycznemu rządowi w Rumunii.

- W tej sprawie Timmermans jest wyjątkowo powściągliwy, bo tam rządza politycy z jego politycznej, socjaldemokratycznej rodziny

- stwierdził.