Gościem dzisiejszego wydania programu "10/04/2010. Fakty" w Telewizji Republika był przewodniczący podkomisji smoleńskiej, były minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz. Komentował w studiu wyniki badań angielskich uczonych, którzy potwierdzili, że w próbkach z miejsca katastrofy Tu-154M przekazanych do ekspertyzy przez Prokurature Krajową znajdują się znaczące ilości trotylu. Potwierdza to ustalenia podkomisji smoleńskiej, poczynione w czerwcu 2018 r. 

Antoni Macierewicz zwracał uwagę na nieścisłości, jakie pojawiły się w tygodniku "Sieci". Na okładce magazynu napisano "A jednak był trotyl", zaś wewnątrz, w tekście była mowa o "śladach substancji używanych do produkcji materiałów wybuchowych".

– Tytuł oddaje to, co rzeczywiście ustalono – a mianowicie, że znaleziono trotyl, a nie części czy substancje, z których się produkuje trotyl. Choć trotyl tam dominuje, to różnorodność substancji wybuchowych jest niesłychanie istotna, bo świadczy o tym, że mieliśmy do czynienia z konstrukcją, która wymagała różnych materiałów wybuchowych dla uzyskania efektu niszczącego 

– tłumaczył w TV Republika Antoni Macierewicz.

Były szef MON zaapelował do dziennikarzy, by ich teksty "były precyzyjne".

– Nie można dopuścić do sytuacji, gdzie pisze się słusznie i zgodnie z prawdą na stronie tytułowej, że znaleziono trotyl, a potem w tekście pojawia się błąd, że to były części składowe dla trotylu, bo to tworzy możliwość dla takich „miłych” ludzi, jak pan Lasek czy „Gazeta Wyborcza”, gdy oni mogą powiedzieć, że "przecież składniki, z których wytwarza się trotyl są wszędzie, w związku z tym ta ekspertyza o niczym nie świadczy".Jeżeli było tak, że był trotyl w dużych ilościach, to po prostu jest poświadczenie, że mieliśmy do czynienia z eksplozją. To jest poświadczenie dla całej analizy, której dokonała podkomisja

– podkreślił przewodniczący podkomisji smoleńskiej.

– Komisja koncentruje się na analizie tego, co naprawdę się wydarzyło [10 IV 2010]. Walka z kłamstwami ma nas odciągnąć od działań – wyjaśnił Macierewicz.

Były minister obrony podkreślił jednak, że ustalenia brytyjskiego Forensic Explosives Laboratory "w sensie merytorycznym nie są przełomowe".

- Tymi przełomowymi informacjami były badania przeprowadzone przez polską stronę w roku 2012. Polscy specjaliści już wtedy stwierdzili, że był tam obecny materiał wybuchowy. Tyle, że wówczas środowisko tzw. wojskowych prokuratorów doprowadziło do jednego z największych po latach stalinizmu w Polsce oszustw. Mówię to z olbrzymią przykrością

– powiedział przewodniczący podkomisji smoleńskiej, dodając, że ustalenia angielskiego laboratorium mają kluczowe znaczenie "w odbiorze społecznym".

ZOBACZ całość rozmowy z Antonim Macierewiczem w programie "10/04/2010. Fakty":