Początek spokojny. Rozgrywamy piłkę na własnej połowie i... Łotysze mają pierwszą okazję. Gutkovskis groźnie uderza zza pola karnego. Na posterunku jest Wojciech Szczęsny, ale nie takiego rozpoczęcia meczu się spodziewaliśmy. Nasi obrońcy wymieniają podania, a rywale atakują zupełnie bez kompleksów. Może akcje Łotwy nie są bardzo groźne, a jednak to oni strzelają na naszą bramkę, a nie na odwrót.

Próbuje szarpnąć Robert Lewandowski, jednak na razie akcje Polaków trochę bez ładu i składu. Jeżeli ktoś spodziewał się huraganowych ataków biało-czerwonych od pierwszej minuty, to musi być srodze zawiedziony. Raz po raz ktoś leży poobijany na murawie. Pierwszy kwadrans upływa, a mecz jest na razie przeciętnym widowiskiem, ale wreszcie przenosimy ciężar gry na połowę gości. W 18. minucie Krychowiak przejął piłkę, a Lewandowski mocno strzelił z dystansu. Niecelnie, jednak coś zaczyna się dziać.

W 25. minucie znakomita szansa Polaków. Długie prostopadłe podanie Krychowiaka do kapitana reprezentacji. Lewandowski przyjął piłkę, ale Steinbors broni jego uderzenie. Jeszcze jest tam Piątek, ale jedyne co wywalczył to żółta kartka za próbę wymuszenia rzutu karnego. Sędzia niezbyt po gospodarsku potraktował tę sytuację, zatem nadal czekamy na gola dla Polaków.

Dziesięć minut później zakotłowało się pod bramką naszych rywali. Lewandowski ni to dośrodkował, ni to strzelił i gdyby nie słupek to byłoby 1:0. Przewaga biało-czerwonych jest coraz wyraźniejsza, a tymczasem Łotysze wychodzą z groźną kontrą. Gutkovskis zmarnował niezłą okazję.

Pierwsza połowa kończy się bezbramkowo. Statystyka strzałów 9:7 dla Łotwy. Gramy z Łotyszami jak równy z równym i to nie jest komplement dla naszej reprezentacji. Pozostaje mieć nadzieję, że drugie 45. minut będzie wyglądało inaczej.

Na początku drugiej połowy ożywiła się senna dotychczas publiczność. Pozytywnie zareagowali na doping piłkarze. Składna akcja Zieliński, Lewandowski, Grosicki i było blisko, ale Steinbors stanął na wysokości zadania i sparował piłkę na rzut rożny.

Piątek! Mocny strzał głową i znów górą łotewski bramkarz. Jest blisko, bramka dla Polski wisi w powietrzu, a Łotysze coraz częściej zmuszeni są do fauli. Nie radzą sobie z naszymi zawodnikami. Trzeba to wreszcie wykorzystać.

Polacy atakują, a groźna kontra mogła przynieść gola Łotyszom. W 58. minucie byliśmy o krok od małej katastrofy. Jerzy Brzęczek reaguje - z ławki podniósł się Jakub Błaszczykowski. Być może jego doświadczenie przechyli szalę zwycięstwa na naszą korzyść, bo goście bronią się coraz bardziej rozpaczliwie - jednak wciąż skutecznie. Kuba wchodzi za Klicha, który nic wielkiego dziś nie pokazał.

Lewandowski prostopadle do Piątka. Nie ma gola! Kąt był ostry, szkoda można chyba było zmieścić piłkę między słupkami. Już niecałe pół godziny do końca. Robi się coraz bardziej nerwowo.

Nie idzie z gry, to może ze stałego fragmentu. Piotr Zieliński faulowany tuż przed polem karnym. Robert ustawia piłkę i... prosto w mur. To naprawdę była bardzo dobra okazja by otworzyć wynik. Tymczasem około kwadransa do końca.

Wreszcie! Robert Lewandowski wpakował piłkę do siatki. Znakomite dośrodkowanie Arkadiusza Recy, który gdyby nie choroba kolegi nie miałby szans na grę w tym meczu i nasz kapitan cudownie uderzył głową.

Teraz będzie na pewno łatwiej i spokojniej. Na trybunach kibice proszą o kolejne gole. Frankowski zmienia zmęczonego Grosickiego, który dużo wiatru robił na skrzydle. I od razu Frankowski powinien podwyższyć rezultat. Lewandowski wyłożył mu piłkę, wystarczyło tylko dostawić nogę... Ale co się odwlecze... Gol dla Polski! Kamil Glik znakomicie znalazł się po rzucie rożnym i jest 2:0.

W końcówce Arkadiusz Milik zmienia Krzysztofa Piątka. El Pistolero dziś bez swojego trafienia, ale jego współpraca z Lewandowskim wyglądała nieźle. To już doliczony czas gry, a kapitan reprezentacji wciąż jest jej najbardziej aktywnym graczem.

Końcowy gwizdek. Mamy komplet punktów na starcie eliminacji. Zwycięzców się nie sądzi, więc nie napiszę nic więcej. Cieszmy się z wygranej.

Polska - Łotwa 2:0 (Robert Lewandowski 76', Kamil Glik 84')