W bramce, zgodnie ze środową zapowiedzią selekcjonera Jerzego Brzęczka, wystąpi Wojciech Szczęsny, czwórkę obrońców stanowić będą: Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Kamil Glik, Bartosz Bereszyński, na skrzydłach zagrają Kamil Grosicki i Arkadiusz Milik, a w środku drugiej linii trener postawił na Mateusza Klicha, Piotra Zielińskiego i Grzegorza Krychowiaka, który po raz 60. założy narodowy trykot.  Kompletu zawodników na murawie dopełni kapitan reprezentacji Robert Lewandowski.

 Jeszcze dzień przed meczem selekcjoner reprezentacji Polski przekonywał, że „jednym z atutów gospodarzy będzie miejscowy stadion, który dodaje skrzydeł”. Tymczasem wiele jednak wskazuje, że to raczej może być atut jego drużyny. Na trybunach sporą część będą bowiem stanowić polscy kibice.
 
„Panowie, ma być ogień! Szaliki do góry i śpiewamy”.
- krzyknął jeden z fanów w prowizorycznym barze niedaleko stadionu, a po chwili z kilkudziesięciu gardeł rozległ się głośny doping.
 
„Tylko zwycięstwo, Polacy tylko zwycięstwo!”.
- niosło się w kilku innych miejscach.
 
Od wczesnych godzin popołudniowych w okolicach stadionu widać było głównie polskich fanów. Oficjalnie kupili z puli dla gości trzy tysiące biletów, a przedstawiciele austriackiej federacji dodawali, że spodziewają się ok. czterech-pięciu tysięcy Polaków. Okazuje się jednak, że będzie ich jeszcze więcej. Część po prostu usiądzie w sektorach gospodarzy, bez barw narodowych. Niektórzy kupowali bilety jeszcze w czwartek.
 
Przyjechali dopingować drużynę Brzęczka z różnych części Europy – Irlandii, Wielkiej Brytanii czy Niemiec, a wielu właśnie z Austrii.
 
Nie dziwi więc widok kibiców w szalikach z napisem „Polen” albo flaga: „Husaria. Muenchen 2015”.
 
 
Ernst-Happel-Stadion położony jest na terenie ogromnego parku Prater, ulubionego miejsca wiedeńczyków na wypoczynek. W pewnym sensie przypomina to położenie Stadionu Śląskiego w Chorzowie – na terenie Parku Śląskiego, czyli dawnego Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku. Oba stadiony są nawet dość podobne, z zewnątrz i w środku (np. mają bieżnię wokół murawy).
 
Kilkaset metrów od Ernst-Happel-Stadion, dawniej nazywanego właśnie Praterem, w ogóle nie czuć atmosfery meczu. Mnóstwo Austriaków tutaj biega, jeździ na rowerze, spaceruje z psami. A że gdzieś nieopodal jest jakieś spotkanie? Mecz skończy się w czwartek wieczorem, kibice rozjadą się do domów, tymczasem wiedeńczycy – biegacze, rowerzyści, spacerowicze – ponownie zawitają tu jutro, żeby odpoczywać aktywnie na świeżym powietrzu...