Wśród ustaw, które przyjęła Rada Federacji, a wcześniej Duma Państwowa, i które w poniedziałek podpisał prezydent Władimir Putin, znalazł się również zapis o karach za publikowanie w sieci nieprawdziwych informacji, potocznie zwanych fake newsami. Roskomnadzor, czyli rosyjski państwowy regulator mediów i internetu ma natychmiast blokować portale i serwisy internetowe, na których publikowane są tego typu treści. Za wrzucanie fake newsów przewidziano bardzo duże kary finansowe, sięgające nawet 1,5 mln rubli, czyli ok. 23 tys. dol.

Znacznie więcej kontrowersji wywołało jednak inne rozporządzenie, podpisane przez przywódcę Kremla. W tym samym pakiecie ustaw znalazł się bowiem przepis o karaniu osób, które będą krytykowały lub znieważały władze państwowe w internecie. Za publikacje odnoszące się z „jawnym brakiem szacunku” do polityków również będą przewidziane grzywny, a nawet pozbawienie wolności do 15 dni. Takie publikacje trzeba będzie na żądanie Roskomnadzoru usunąć. W razie odmowy państwowa instytucja będzie mogła zablokować dany portal lub stronę.

Pakiet ustaw spotkał się z szeroką krytyką, m.in. ze strony Rady ds. Praw Człowieka.

„Prawo o karach za [publikowanie] nieprawdziwych wiadomości zakłada, że organy urzędowe, czyli rosyjska prokuratura generalna oraz Roskomnadzor, mają wyłączność na prawdę absolutną”

– czytamy w opinii Rady. Eksperci podają jako przykład doniesienia o katastrofie lotniczej, za które internauta lub osoba prowadząca daną stronę może być pociągnięta do odpowiedzialności.

„W takim przypadku nawet kompetentne organy nie dysponują pełnym obrazem sytuacji. Każdy ma prawo wierzyć w inną wersję wydarzeń, zwłaszcza gdy brak jest dokładnych i fachowych doniesień” – wskazują członkowie instytucji.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"