Kiedy zostałem skuty kajdankami i wyprowadzony do czarnej wołgi, moja córeczka miała rok i dwa miesiące, jeszcze nie mówiła. To był dla mnie szok, kiedy w czasie widzenia w Kwidzynie powiedziała do mnie pierwszy raz „tata”.
- wspomina Andrzej Judek.

Żona zostawiła mu w obozie internowania zdjęcia dzieci, na podstawie których internowany malarz Maciej Bauman namalował ich portrety, umieszczone przy niniejszym tekście.

Ale w sierpniu 1982 r., po ucieczce jednego z internowanych, władza postanowiła zemścić się na pozostałych. Rodziny, z których niektóre jechały do Kwidzyna nawet dwa dni, zostały za płotem, bo prawo do widzeń ograniczono. Gdy internowani zaczęli protestować, na ich oczach bito po rączkach dzieci wyciągające je przez płot do ojców.

Nowym komendantem więzienia został Juliusz Pobłocki, z osławionego Zakładu Karnego w Sztumie. Protest krwawo spacyfikowano, internowanych wyciągano z cel i bito do nieprzytomności.

To było tak nieludzkie, nienaturalne, jakby to nie byli Polacy. Nie wiem, czy to był wpływ narkotyków, czy mieli taki sadyzm wyszkolony, wyhodowany.
- mówi Andrzej Judek.

80 rannych, z czego około 40 ciężko, nieprzytomni odwożeni do szpitala, inwalidztwo pobitych – takie były skutki pacyfikacji.

Jak mówi Andrzej Judek, ten odcinek programu powinien obejrzeć płk Adam Mazguła, który nazwał niedawno stan wojenny „kulturalnym wydarzeniem”.

Do Kwidzyna widać ta kultura nie dotarła.
- mówi.

Odcinek „Wywiadu z chuliganem”, a w nim zdjęcia z archiwum bezpieki z pacyfikacji w Kwidzynie można obejrzeć poniżej: