Codziennie rano mój kot budzi mnie głośno miaucząc, by wypuścić go na dwór. Jednak, gdy tylko wstanę i otworzę u drzwi, on zatrzymuje się niezdecydowany w progu. A kiedy wypchnę go na zewnątrz patrzy na mnie ze wściekłością

- powiedziała francuska polityk w rozmowie z "Le Journal du Dimanche".

Nathalie Loiseau, minister ds. europejskich, dostrzegła pewną analogię w zachowaniu kota i... brexicie. Stąd zdecydowała się, by czworonóg nosił imię "Brexit". Choć wydaje się to całkiem trafną metaforą procesu odłączania się Wielkiej Brytanii z UE, okazuje się, że na to porównanie już wcześniej wpadli internauci:

Kociarze coś pewnie o tym wiedzą! Jak Wam się podoba taka analogia? Trafna?