W niedzielę wieczorem TVN7 wyemitował pierwszy odcinek reality show "Big Brother". To miał być prawdziwy hit wiosennej ramówki, ale wiele wskazuje na to, że program, który niespełna 20 lat temu (w 2001 r.) zrewolucjonizował polskie media, tym razem okaże się kompletną klapą. Choć program obejrzały - jak podają Wirtualne Media - ponad 2 miliony widzów, pierwsze komentarze po niedzielnym debiucie na antenie nie pozostawiają złudzeń:

Jakie to było nudne. Ten program powinien się kończyć na podglądaniu, a nie te męczarnie w studio. Straszna katorga.

- pisze Ewa, czytelniczka portalu Pudelek.pl. Podobne głosy można odnaleźć na Twitterze:

Co ciekawe, program skrytykowali nie tylko internauci, ale i dziennikarze:

Najgorsze [...] jest to, że patrząc na otwarcie nowego "Big Brothera", z każdą chwilą coraz bardziej zdawałem sobie sprawę jak bardzo to jest bez sensu. I jak wielką jest stratą czasu. A reżyser i scenarzyści powinni chyba zadbać o to, żebym nie miał czasu się nad tym zastanawiać, i nawet przez chwilę tak nie pomyślał. Niestety raził brak pomysłu na scenariusz wielkiego otwarcia i brak jakichkolwiek emocji, którymi mógłbym sobie usprawiedliwić stratę dwóch godzin życia.

- czytamy w opublikowanym na Onecie tekście Wojciecha Krzyżaniaka i Przemysława Bollina.

Zdaje się, że produkcji nie ratują nawet "innowacje" wprowadzone przez twórców: tym razem tytułowy Wielki Brat przemawia głosem kobiety, a nad przebiegiem programu czuwają popularni celebryci, m.in. Agnieszka Woźniak-Starak i Filip Chajzer, który - przypomnijmy - ma już na koncie poważną wpadkę związaną z prowadzeniem programu "Hipnoza", jednego z największych niewypałów TVN w ostatnim czasie. Czy "Big Brother" okaże się taką samą klapą...?