Wisła lepiej weszła w to spotkanie. Podopieczni Macieja Stolarczyka uzyskali lekką przewagę, przeprowadzali groźniejsze akcje. W 14. minucie Krzysztof Drzazga kopnął mocno z dystansu i piłka wpadła w górny róg bramki Michala Peskovica. Zanim trafienie to zostało uznane, minęło prawie dwie minuty, gdyż arbiter sprawdzał akcję na monitorze. Analizował czy Marko Kolar nie faulował Michała Helika. Ostatecznie uznał, że nie było przewinienia wiślaka.

Gospodarze poszli za ciosem i szybko podwyższyli prowadzenie. Jakub Błaszczykowski podał w polu karnym do Marko Kolara, a ten z bliska skierował piłkę do siatki. To był pierwszy gol Chorwata w tym roku.

Chwilę później znowu była dłuższa przerwa w grze, gdyż kontuzji doznał Michał Buchalik. To, że zagrał w podstawowym składzie, było sporym zaskoczeniem, gdyż od sierpniowego meczu z Jagiellonią Białystok bramkarzem numer jeden Wisły był Mateusz Lis.

Prowadząca dwoma bramkami "Biała Gwiazda" wycofała się i oddała inicjatywę Cracovii. Goście mieli dwie niezłe okazje bramkowe, ale strzały z pola karnego Janusza Gola i Airama Cabrery zostały zablokowane.

Po przerwie Cracovia ruszyła do zdecydowanych ataków i w 55. minucie bliski zdobycia kontaktowej bramki był Mateusz Wdowiak. Skrzydłowy "Pasów" w sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę.

Za to odpowiedź Wisły była zabójcza. Sławomir Peszko podał z lewego skrzydła do Jakuba Błaszczykowskiego, a ten strzałem z woleja pokonał Peskovica. Po chwili Peszko wbiegł w pole karne Cracovii, lecz został zablokowany.

Mimo wyniku 0:3 "Pasy" nie poddawały się, ale poza wrzutkami w pole karne nie stwarzały zagrożenia pod bramką Lisa. Gdy wydawało się, że emocji w tym meczu już nie będzie, wiślacy popełnili błąd przy wyprowadzaniu piłki, ta trafiła do Cabrery, który z bliska pokonał Lisa.

Arbiter doliczył pięć minut do podstawowego czasu. Cracovia mocno naciskała i półtorej minuty przed końcem Filip Piszczek, strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zdobył kontaktową bramkę.

Goście mieli jeszcze jedną szansę, gdy wykonywali rzut rożny w ostatniej akcji meczu. W polu karnym Wisły pojawił się nawet bramkarz Peskovic. Zamieszanie było ogromne, ale piłka nie wpadła do siatki, a po chwili gospodarze mogli cieszyć się z wygranej.

Wisła Kraków - Cracovia Kraków 3:2 (2:0)

Bramki: 1:0 Krzysztof Drzazga (14), 2:0 Marko Kolar (19), 3:0 Jakub Błaszczykowski (59), 3:1 Airam Cabrera (86), 3:2 Filip Piszczek (90+3-głową).