W oficjalnym komunikacie rosyjski resort oznajmił, że nieprawdziwe są argumenty Unii Europejskiej, iż Rosja przejmując okręty ukraińskie w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej i aresztując ich załogę naruszyła prawo międzynarodowe i bezpodstawnie użyła siły. MSZ nazwało incydent prowokacją organizowaną przez władze Ukrainy.

Ministerstwo powtórzyło także wcześniej wyrażane przez stronę rosyjską stanowisko, iż ukraińskie jednostki naruszyły granicę morską Federacji Rosyjskiej w miejscu, gdzie przebiegała ona jeszcze przed marcem 2014 roku.

Pretekst do umieszczenia naszych rodaków na nielegalnych listach osób objętych sankcjami poraża obłudą i cynizmem" - oświadczyło ministerstwo. Decyzja Unii Europejskiej świadczy o nieposzanowaniu prawa Federacji Rosyjskiej do zapewnienia ochrony swojej granicy państwowej"

- głosi komunikat.

Wśród osób, które Unia Europejska objęła wczoraj sankcjami są: szef zarządu ds. granicy Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Rosji na anektowanym Krymie oraz jego zastępca; trzech oficerów dowodzących okrętami patrolującymi granicę oraz okrętem zwalczającym łodzie podwodne, którzy brali udział w działaniach uniemożliwiających statkom ukraińskim dostęp do ukraińskiego wybrzeża Morza Azowskiego, oraz dowódca odpowiedzialny za rosyjskie siły wojskowe w regionie.

Informując o sankcjach rzeczniczka Komisji Europejskiej Maja Kocijanczicz podkreśliła, że Unia nie uznaje nielegalnej aneksji Krymu i Sewastopola i uważa ją za bezpośrednie wyzwanie dla bezpieczeństwa międzynarodowego. Unia Europejska oczekuje, że Rosja uwolni zatrzymanych ukraińskich marynarzy i zwróci przejęte okręty Ukrainy.

Pod koniec listopada 2018 roku siły rosyjskie ostrzelały trzy małe okręty ukraińskie, które próbowały przepłynąć z Morza Czarnego na Morze Azowskie przez Cieśninę Kerczeńską, kontrolowaną przez Rosję. Jednostki zostały przejęte, a 24 członków ich załóg aresztowano; ostatnio ich areszt przedłużono do 24 kwietnia.