Tomasz Sakiewicz w swoim przemówieniu podkreślił, że Polska i Węgry to przyjaciele od lat. Jak dodał, to prawdziwa przyjaźń, nie tylko ta polityczna.

Najpierw dogadują się narody, później politycy i rządy

- powiedział redaktor naczelny "Gazety Polskiej" do tłumu zgromadzonego na uroczystościach.

Sakiewicz wspomniał również o bohaterze obu narodów - generale Józefie Bemie. Jednak nie przytaczał jego sylwetki, gdyż - jak dodał - nawet sam generał Bem mógłby nie być zadowolony z tego, że siódmy rok z rzędu mówi się to samo.

Szef "Gazety Polskiej" podkreślił, że dzisiejsze spotkanie premiera Węgier Viktora Orbana i polskiego premiera Mateusza Morawieckiego pod muzeum narodowym, gdzie wybuchła wiosna ludów, było niezwykle symboliczne.

"Ten moment jest niezwykle szczególny. Za kilka tygodni społeczeństwa Europy zadecydują o kształcie jednoczącej się Europy. Mamy narzucony nam model Europy totalitarnej. Jednego państwa, która narzuca swoją ideologię bez względu na tożsamość narodów. Ale jest też inny model - który tu pokazujemy od siedmiu lat. Że każdy może przyjść pod swoją flagą, a jednocześnie możemy być razem. Polacy nie muszą zdejmować flagi biało-czerwonej, a Węgrzy swojej, żeby czuć się Węgrami i Polakami. Tylko wtedy jesteśmy Europejczykami. Kiedy pamiętamy skąd przychodzimy i kim jesteśmy, to nikomu nic nie zabieramy, ale bardzo wiele możemy dać. Na koniec: kiedy będziemy proponować konkurencyjny model Europy, dla tego, który chcą nam narzucić, to niech spojrzą na spotkania polsko-węgierskie i opiszą to traktatami. Nikt nam niczego nie kazał, sami jesteśmy jednością, tu w Budapeszcie, a nie w Brukseli czy Berlinie. Jednoczyć się można tylko sercem, a Europa straciła ostatnio nie tylko serce, ale i rozum. Proponujemy mądrą propozycję: niech każdy będzie sobą i bądźmy razem! Nasza przyjaźń przetrwała 1000 lat i jeszcze niejedną unię przeżyjemy"

- powiedział Tomasz Sakiewicz.