Zaufanie to kluczowy element wymiaru sprawiedliwości, ponieważ można założyć, że wymiar sprawiedliwości, który swoją działalnością budzi zaufanie, pracuje w sposób właściwy"

- powiedział otwierając konferencję przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur.

O ile zrozumiały był - jak wyjaśnił sędzia - brak zaufania polskiego społeczeństwa do sądownictwa w okresie PRL-u, o tyle brak takiego zaufania do sądownictwa w III RP jest już poważnym i aktualnym problemem. "Istnieje próba tłumaczenia tego braku zaufania kwestiami organizacyjnymi czy finansowymi, ale wydaje się, że to nie jest jedyna odpowiedź. Być może chodzi tu o pewien błąd w założeniu... Kiedy powstawała III RP to politycznym hasłem stała się tzw. gruba kreska. W obszarze sądownictwa miało to skutkować koncepcją rozliczenia się środowiska samodzielnie. To nie nastąpiło" - mówił Mazur.

Jeżeli można mówić o jakichś rozliczeniach to tylko związanych z upływem czasu, natomiast takiej wewnętrznej refleksji środowiskowej związanej z próbą zdiagnozowania co wcześniej było złe, to coś takiego się nie odbyło"

- dodał.

Przewodniczący KRS podkreślił też, że konferencja nie ma - tak jak to jest podawane w niektórych mediach - służyć historycznym rozliczeniom, ponieważ - jak powtórzył - zrobił to już sam upływ czasu. Zwrócił jednak uwagę, że refleksja nad przeszłością sądownictwa w Polsce może być jedną z form oczyszczenia. Tłumaczył też, że jednym z powodów zorganizowania konferencji jest obowiązek KRS umacniania niezależności i niezawisłości sądownictwa. "Problematyka żołnierzy wyklętych na pierwszy rzut oka wydaje się odległa od tej kwestii, ale te związki oczywiście można znaleźć" - wyjaśnił Mazur.

Podczas konferencji, która odbyła się w siedzibie KRS w Warszawie, głos zabrali historycy IPN, m.in. wiceprezes Instytutu prof. Krzysztof Szwagrzyk, który od wielu lat bada zbrodnie komunistyczne w Polsce i kieruje poszukiwaniami tajnych miejsc pochówków ofiar totalitaryzmu. O podziemiu niepodległościowym opowiadał sędziom również znawca tej tematyki dr Kazimierz Krajewski z IPN. Głos zabrali również konstytucjonalista prof. Dariusz Dudek oraz dziennikarz i publicysta Tadeusz M. Płużański, który kieruje Fundacją "Łączka", upamiętniającą polskie powojenne podziemie antykomunistyczne.

Wśród wielu wątków historyczno-prawnych uczestnicy konferencji zwrócili uwagę na wciąż żyjących i unikających odpowiedzialności za swoje czyny z okresu stalinizmu: byłego sędziego Stefana Michnika, przebywającego w Szwecji, oraz byłego prokuratora Zbigniewa Domino, który mieszka w Polsce. "Podpisy tych ludzi pod wyrokami śmierci są w wielu dokumentach" - powiedział prof. Szwagrzyk, który przedstawiał sędziom KRS świadczące o tym protokoły.

Wiceprezes IPN przypominając, że Stefan Michnik obecnie ukrywa się w Szwecji, zwrócił jednocześnie uwagę, że prok. Domino nie unika przestrzeni publicznej.

Jest ciągle aktywny, bierze udział w różnych odczytach, jest człowiekiem aktywnym na polu literackim, jest nawet autorem scenariusza do słynnego filmu 'Syberiada polska' i on, ale też wszyscy inni, a param się tą tematyką już od wielu lat, mówią, że nie mają sobie nic do zarzucenia"

- powiedział Szwagrzyk.

Nie spotkałem żadnego sędziego, żadnego prokuratora, ale też żadnego ubeka, który po latach, mając już inna wiedzę, powiedziałby o sobie, że służył złej sprawie. Nigdy żaden z nich. Wręcz przeciwnie - żyją i myślę, że umrą z przekonaniem dobrze spełnionego obowiązku i własnej fachowości

- dodał wiceszef IPN.

Również Tadeusz Płużański, którego ojciec razem z rtm. Pileckim został skazany na śmierć, a wyrok ten został zamieniony później na karę dożywotniego więzienia, zwrócił uwagę na patologię jeśli chodzi o rozliczenia w III RP zbrodniarzy komunistycznych. Przypomniał, że w wolnej Polsce tacy ludzie - jak np. Wojciech Jaruzelski - nie odpowiedzieli ze zbrodnie stanu wojennego, a byli ścigani jedynie za przekroczenie uprawnień.

"Bardzo się cieszę, że ścigany jest dzisiaj Stefan Michnik. Mogę powiedzieć tylko, że ścigany jest może zbyt długo" - powiedział Płużański, podkreślając, że Stefan Michnik był "pseudosędzią" i "mordercą sądowym". "Ten człowiek jest winny śmierci wielu polskich patriotów" - zaznaczył.

Zastanawiał się też, czy jeśli Michnik zostanie sprowadzony do Polski, to czy - jak mówił - "znajdzie się taki sędzia, który będzie chciał go skazać". Przypomniał też, że Michnik był z jednej strony sędzią komunistycznym, ale też osobą mają pochodzenie żydowskie i w związku z tym sędzia, który podjąłby się próby skazania, mógłby się narazić na antysemityzm. Zgodził się też z prof. Szwagrzykiem, że wciąż wiele osób odpowiedzialnych za zło komunizmu pozostaje bezkarnych.

W 2018 r. wobec Stefana Michnika Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie wydał Europejski Nakaz Aresztowania, ponieważ - jak podał pion śledczy IPN - podejrzany jest on o popełnienie w latach 50. w Warszawie 30 przestępstw stanowiących zbrodnie komunistyczne, w tym wydawanie bezprawnych wyroków śmierci wobec osób służących polskiej niepodległości. Michnik mieszka obecnie w Szwecji; sąd tgo kraju na początku lutego zdecydował, że były sędzia stalinowski nie będzie Polsce wydany, a jako powody odmowy wskazano przedawnienie zarzucanych Michnikowi czynów oraz jego szwedzkie obywatelstwo.

Podczas konferencji zwrócono również uwagę m.in. na ciągłość walki zbrojnej polskiego podziemia, które po rozwiązaniu Armii Krajowej w styczniu 1945 r. przekształciło się m.in. w Zrzeszenie "Wolność i Niezawisłość", i - w nadziei odzyskania niepodległości - podejmowało akcje przeciwko komunistom. Podkreślono, że po drugiej wojnie światowej w Polsce nie toczyła się żadna wojna domowa, lecz walka z ponowną niewolą, tym razem ze strony Związku Sowieckiego, który przy użyciu siły instalował władzę komunistów. Przypomniano też, że w okresie stalinizmu w Polsce komunistyczna bezpieka dokonała tysiące zbrodni na polskich patriotach, w tym takich jak np. rtm. Witold Pilecki, który w czasie wojny bohatersko i dobrowolnie dał się wywieźć do obozu w Auschwitz, żeby zdobyć wiarygodne dane o zbrodniach popełnianych przez Niemców, czy wybitny dowódca Armii Krajowej gen. August Emil Fieldorf "Nil" - szef Kedywu Komendy Głównej AK.

Konferencję zakończył koncert Jana Pietrzaka, Lecha Makowieckiego i Andrzeja Kołakowskiego.


W latach 1944-56 wskutek terroru komunistycznego w Polsce śmierć poniosło - jak szacuje IPN - ok. 50 tys. osób (inne szacunki historyków mówią, że nie więcej niż ok. 20 tys.), które zginęły na mocy wyroków sądowych, zostały zamordowane lub zmarły w siedzibach Urzędów Bezpieczeństwa i Informacji Wojskowej, więzieniach i obozach, a także zginęły w walce lub w trakcie działań pacyfikacyjnych. Ciała ofiar grzebano m.in. w utajnionych i w większości nieznanych do dziś miejscach - na i w pobliżu cmentarzy, w pobliżu siedzib aparatu bezpieczeństwa, w lasach i na poligonach wojskowych.