Nie wszyscy wiedzą, że Polska w dwudziestoleciu międzywojennym była największym na świecie producentem mebli wiklinowych. Ich wytwórczość wówczas przewyższała produkcję wyrobów stolarskich. Eksport plecionych mebli odbywał się np. do Stanów Zjednoczonych, które same były potęgą w tej branży. Niewiele osób również wie, że tylko nieliczne z wiklinowych mebli przetrwały w polskich zbiorach muzealnych, a najliczniej w Łańcucie 

- podkreśliła Joanna Garbulińska-Charchut z łańcuckiego Muzeum-Zamku.

W czasie spotkania z udziałem historyków, etnografów, które odbędzie się w Wielkiej Jadalni Muzeum-Zamku w Łańcucie będzie można dowiedzieć się m.in. o historii plecionkarstwa w regionie przed i po II wojnie światowej, o rozwoju tej branży i jej dochodowości, a także jak obecnie wygląda to zajęcie na Rzeszowszczyźnie.

Pod względem nauki koszykarstwa wybijała się Galicja, działające tu szkoły rozpoczęły wytwórczość na sprzedaż. Liczący się producenci rozwinęli działalność w Królestwie Polskim. Potęgą upraw nowo odkrytej przez Europę +amerykanki+ stały się Prusy. Prężnie działającym ośrodkiem edukacyjno-wytwórczym stał się w latach 70. XIX w. Rudnik nad Sanem wraz okolicznymi wsiami. Tu założono szkołę, fabrykę, muzeum oraz wzorcownię 

– przypomniała Garbulińska-Charchut.

Dodała, że według statystyk wytwórnie dostarczały na rynek krajowy tysiące mebli plecionych, ale tylko nieliczne z nich przetrwały w polskich zbiorach muzealnych.

Najliczniej w zbiorach Muzeum-Zamku w Łańcucie 

– zaznaczyła.

Spośród wiklinowych mebli, na co dzień znajdujących się w muzealnym magazynie, uczestnicy spotkania będą mogli zobaczyć m.in. egzemplarz budy ogrodowej z przełomu XIX i XX w. „To wyplatany fotel o niezwykle interesującej konstrukcji – posiada wysokie boki zwieńczone okrągłym daszkiem. Swoim wyglądem przypomina nieco kościelny konfesjonał”– oceniła Garbulińska-Charchut. Zauważyła, że tego typu budy ogrodowe były prawdopodobnie pierwowzorami koszy plażowych

Pokazany zostanie też pochodzący z ok. 1900 r. fotel wiklinowy malowany na biało-niebiesko - było to wówczas jedno z najpopularniejszych zestawień kolorystycznych dla mebli plecionych.

Będzie też fotel tapicerowany na metalowej formatce, obity tkaniną w kwiaty. „Sposób jego wykończenia, w porównaniu ze stałą tapicerką, był bardziej praktyczny. Materiał można było łatwo wymienić. Ponadto tego typu wkłady pozwalały np. na szybkie schowanie materiału w deszczowe dni, bez konieczności przenoszenia fotela do zadaszonego miejsca” – wyjaśniła Garbulińska-Charchut. Podkreśliła, że wyroby koszykarskie najczęściej wykorzystywano na tarasach i werandach, w zakątkach ogrodów, parkach, czyli w miejscach przeznaczonych do odpoczynku. Wiele z nich – jak zaznaczyła - zostało uwiecznionych na fotografiach dokumentujących życie łańcuckiej rezydencji.

To uzmysławia wagę, jaką miała ich obecność nie tylko w plenerze i wnętrzach mieszkalnych, ale także w trakcie różnego rodzaju spotkań. Plecione berżery i fotele znajdują się np. w tle fotografii z wizyty prezydenta RP Ignacego Mościckiego w Łańcucie w 1929 r. 

– mówiła pracownica Muzeum-Zamku.

Na plecionych fotelach, ustawionych na pierwszym planie zdjęcia wykonanego na tle głównego wejścia do rezydencji w 1937 r. siedzieli również goście hrabiego Alfreda Potockiego: hrabina Maria Helena Teresa Potocka, Jadwiga Beckowa, księżna Kentu Marina, hrabina Elżbieta Maria Matylda Potocka i księżna Elżbieta Amalia Eugenia Lichtenstein.

Piątkowemu spotkaniu towarzyszyć będzie prezentacja książki „Polskie meble plecione 1864-1939”, w której dr Anna Feliks przedstawiła meble z polskich zbiorów muzealnych, w tym najliczniejszej grupy zachowanej w łańcuckim muzeum.

Dr Anna Feliks - muzealnik, kustosz dyplomowany, od 1997 roku związana z Muzeum Narodowym w Warszawie. Jest autorką licznych artykułów z zakresu historii meblarstwa, wnętrzarstwa, kolekcjonerstwa i handlu dziełami sztuki. Zajmuje się także badaniami różnych rodzajów zabytkowych mebli plenerowych w Polsce.