Patrząc na obraz ma się wrażenie, że to dzieło Leonarda, szczególnie twarz Madonny wygląda jakby wyszła spod ręki mistrza – z charakterystycznym uśmiechem i przymkniętymi powiekami –  ale eksperci nie są do końca zgodni.

Madonna Lia

Na pewno widać bardzo silny wpływ da Vinciego, interesująco wypadają porównania z „Madonną z goździkiem” (Pinakoteka Monachijska) czy „Madonną wśród skał” (Luwr). Sposób malowania wydaje się również odzwierciedlać to, o czym pisał Leonarda w swych badaniach nad światłem w obrazach. Po prawej strony, za plecami Madonny i Jezusa, widać  krajobraz z jeziorem otoczonym przez pochyłe skały, które nikną w niebieskawym powietrzu, po lewej – wznosi się Castello Sforzesco, to pierwszy wizerunek mediolańskiego zamku w dziele artystycznym.

Fragment obrazu Madonna Lia

Liczne plany Castello rysował potem Leonardo, a są one tak dokładne i precyzyjne, że na początku XX wieku korzystał z nich architekt Luca Beltrami, przy odbudowie i rekonstrukcji siedziby Sforzów. Plecy obrazu „Madonna Lia” skrywają napis w języku francuskim, który brzmi:

Usunięty z drewnianego stołu w 1758 r., został namalowany przez Leonarda da Vinci w 1515 r. Przeniesiony na płótno przez malarza Picault opłaconego przez króla.

Robert Picault rzeczywiście przeniósł obraz na płótno, dzięki czemu go uratował, gdyż drewno było w bardzo złym stanie. Ale skąd wiedział, że dzieło namalował Leonardo da Vinci, pozostanie tajemnicą.