Miniony rok uważany jest przez watykanistów za najtrudniejszy od chwili wyboru Jorge Bergoglio - Argentyńczyka włoskiego pochodzenia. Jednocześnie dominuje przekonanie, że równie trudny może być i rok siódmy, bo rocznica wyboru przypada w kluczowym momencie dla Kościoła i jego wiarygodności.

Rocznicę wyboru Franciszek spędza na wielkopostnych rekolekcjach w podrzymskim miasteczku Ariccia. Watykaniści zwracając uwagę na dramatyczne wyzwania, przed jakimi stanął papież, i jego walkę o odzyskanie wiarygodności przez Kościół, podsumowują szósty rok pontyfikatu najczęściej określeniem „l'annus horribilis" (straszliwy rok).

Ale z drugiej strony był to kolejny rok, w którym miliony wiernych na kilku kontynentach, od Ameryki Południowej po Azję i Europę, witały go entuzjastycznie, dając dowody szacunku, uznania i podziwu. W styczniu w Panamie Franciszka gorąco przyjęło ponad ćwierć miliona pielgrzymów z całego świata przybyłych na Światowe Dni Młodzieży. Młodzi wierni słuchali papieża w skupieniu i z entuzjazmem, a także podziwem dla sposobu myślenia i nowoczesnego języka jego wystąpień.

Jedną z najbardziej zaskakujących decyzji Franciszka była lutowa podróż do Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jako pierwszy papież w dziejach odwiedził kolebkę islamu - Półwysep Arabski. Podpisał tam z wielkim imamem kairskiego uniwersytetu Al-Azhar szejkiem Ahmadem al-Tajebem wspólną deklarację o ludzkim braterstwie dla pokoju na świecie i zgodnego współistnienia. Dokument uważany jest za kamień milowy w relacjach między chrześcijaństwem i islamem. Wyrażane są nadzieje, że dokument ten odegra też pozytywną rolę w dziedzinie wolności religijnej.

Przez część środowisk katolickich i publicystów Franciszek uważany jest za „rewolucjonistę”, który łamie schematy, decyduje się na gesty i kroki, także wobec innych religii - zwłaszcza właśnie wobec islamu - które jeszcze niedawno wydawały się nie pomyślenia.

Siódmy rok pontyfikatu Franciszka upłynie pod znakiem jego licznych podróży. 30 marca udaje się do kolejnego muzułmańskiego kraju, Maroka. Na początku maja odwiedzi Bułgarię i Macedonię Północną, a kilka tygodni później - Rumunię. Jak sam zapowiedział, w listopadzie pragnie pojechać do Japonii. W czasie tej podróży, jeszcze oficjalnie nie ogłoszonej, papież upamiętni ofiary zrzucenia bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki oraz wystosuje monit do społeczności międzynarodowej, która - jak sam powtarza - doświadcza „trzeciej wojny światowej w kawałkach”.

Dziennikarze podróżujący z Franciszkiem przekonują się zawsze o jego spontaniczności i naturalności oraz o tym, jak mocno stąpa po ziemi. To papież, który potrafi objąć dziennikarza, pocałować w policzek, pocieszyć, żartować, ale i dać jasno do zrozumienia w czasie konferencji prasowej, że irytuje go zadane pytanie.