Autorami dokumentu są m.in. jeden z czołowych eurosceptyków w Partii Konserwatywnej Sir William Cash, były minister ds. brexitu w rządzie Theresy May i jeden z faworytów do zastąpienia jej na stanowisku premiera Dominic Raab oraz szef klubu parlamentarnego DUP Nigel Dodds.

Analizując przedstawione w poniedziałek wieczorem zmiany w ustaleniach pomiędzy Wielką Brytanią a Unią Europejską, politycy ocenili, że "nie realizują" one złożonej parlamentowi obietnicy uzyskania "prawnie wiążących zmian do umowy wyjścia" ze Wspólnoty.

Jak podkreślono, zapisy "nie zapewniają żadnego wyjścia z protokołu (dotyczącego mechanizmu wyjścia, ang. backstop), które byłoby kontrolowane przez Wielką Brytanię" i w efekcie nadal taka decyzja wymagałaby zgody ze strony Unii Europejskiej.

Autorzy zaznaczyli, że zgadzają się z ostatnim akapitem opublikowanej wcześniej opinii głównego radcy prawnego rządu Geoffreya Coxa, zgodnie z którym wynegocjowane zmiany w porozumieniu o brexicie "ograniczają ryzyka" prawne dotyczące mechanizmu awaryjnego dla Irlandii Północnej, ale główne obawy pozostają "niezmienione".

Komentując te ustalenia Cash powiedział: "w obliczu naszej własnej analizy prawnej i innych (opinii) nie rekomendujemy przyjęcia rządowego wniosku".

Decyzja grupy - podobnie jak opinia Coxa - będzie miała prawdopodobnie istotny wpływ na około 120 eurosceptycznych torysów, którzy wypowiedzieli się przeciw proponowanej umowie podczas pierwszego głosowania w połowie stycznia.

Szefowa rządu liczyła na to, że po zaprezentowanych w poniedziałek wieczorem ustępstwach ze strony UE Cox i eurosceptycy zrewidują swą ocenę prawną sytuacji i wielu posłów zmieni zdanie w tej sprawie. Ich krytyka dramatycznie zmniejsza jednak prawdopodobieństwo zwycięstwa May we wtorkowym głosowaniu.

Krótko po publikacji stanowiska ERG wspierająca mniejszościowy rząd May Demokratyczna Partia Unionistów (DUP) również zapowiedziała, że nie poprze rządowej umowy ws. wyjścia z UE.

Rzecznik ugrupowania podkreślił, że wciąż "nie poczyniono wystarczającego postępu" w negocjacjach z Unią Europejską i mimo uzyskanych zapewnień ze stronu Unii "nadal istnieje ryzyko, że Wielka Brytania nie byłaby w stanie zgodnie z prawem opuścić mechanizmu awaryjnego".

Przedstawiciel północnoirlandzkiej partii skrytykował UE za "nieprzejednaną" postawę w toku rozmów, podkreślając, że "choć jest możliwe osiągnięcie porozumienia, które spełnia potrzeby Zjednoczonego Królestwa i UE, to wymagałoby to, aby wszystkie strony wykazały się rozsądkiem".

Tzw. backstop zakłada, że w razie braku porozumienia z UE Zjednoczone Królestwo byłoby zmuszone do pozostania w unii celnej i elementach wspólnego rynku, aby nie dopuścić do powrotu tzw. twardej granicy pomiędzy Irlandią Płn. a pozostającą w UE Irlandią, co mogłoby zagrozić procesowi pokojowemu na wyspie.

Eurosceptyczni politycy utrzymują jednak, że zapis zmusza Zjednoczone Królestwo do pozostania w mechanizmie bez prawa jednostronnego wyjścia z niego bez zgody UE, co - jak tłumaczyli - sprowadza się do rezygnacji z części suwerenności.

Parlamentarzyści zagłosują ponownie nad przedstawionym tekstem we wtorek wieczorem, krótko po 19 czasu lokalnego (20 czasu polskiego).

Gdyby deputowani nie poparli porozumienia, to dzień później głosowaliby nad tym, czy Wielka Brytania powinna zdecydować się na wyjście z UE bez umowy. W razie porażki również takiego wniosku, kolejnego dnia, tzn. w czwartek, otrzymaliby szansę na poinstruowanie rządu, aby przedłużyć proces opisany w artykule 50. traktatu UE i w efekcie opóźnić brexit.

Jeśli parlament nie poprze proponowanego przez rząd porozumienia lub opóźnienia brexitu, Wielka Brytania automatycznie opuści Wspólnotę bez umowy o północy z 29 na 30 marca.