Przypomnijmy, w styczniu "Gazeta Wyborcza" opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem, która dotyczy planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez spółkę Srebrna. Materiał zapowiadany był jako "wielka bomba", ale przez licznych dziennikarzy i polityków postrzegany jest raczej jako "kapiszon".

Gerald Birgfellner złożył w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS. Dotyczy ono kwestii zapłaty za złożone austriackiemu biznesmenowi zlecenie związane z przygotowaniami do budowy dwóch wieżowców. W połowie lutego "Gazeta Wyborcza" podała, że Gerald Birgfellner zeznał w prokuraturze, iż Jarosław Kaczyński nakłonił go do wręczenia 50 tys. zł księdzu z rady fundacji, która jest właścicielem spółki Srebrna.

Trwają przesłuchania kontrowersyjnego biznesmena. Jutro Gerald Birgfellner ma zeznawać w prokuraturze po raz szósty. Poprzednie przesłuchania miały miejsce 11, 13 i 28 lutego, 1 oraz 11 marca. Łącznie przesłuchania trwały ponad 40 godzin. Wydano też postanowienie o nałożeniu na Birgfellnera dwóch kar porządkowych po 3 tys. zł za niestawienie się na przesłuchaniach zaplanowanych na 21 i 22 lutego.

Mecenas Austriaka Roman Giertych skarżył się ostatnio dziennikarzom, że przesłuchanie trwa "zbyt długo i jest nużące". Okazało się jednak, że nie tylko dziennikarze mogli wysłuchać jego spostrzeżeń na temat prowadzonego śledztwa. Dziś osobiście odbył wizytę... w ambasadzie Austrii w Warszawie. W jakim celu?

Przede wszystkim przekazaliśmy ambasadorowi informacje odnośnie tego postępowania, które się toczy obecnie. Nasze zaniepokojenie związane z karą, którą prokuratura nałożyła na pana Geralda Birgfellnera i nasze zaniepokojenie przedłużającym się przesłuchaniem, które trwa już ponad 40 godz. Ponadto poinformowaliśmy o tych stratach, które pan Birgfellner poniósł w tej inwestycji, którą tutaj dokonywał, i to też myślę bardzo zainteresowało

- powiedział mediom po spotkaniu pełnomocnik Geralda Birgfellnera, Roman Giertych.

Oczywiście zdaniem Giertycha była to "dobra rozmowa". Nie chciał on jednak zdradzić, czy austriacka ambasada będzie w ogóle podejmować jakieś kroki w tej sprawie. Dziennikarzy odesłał do rzecznika prasowego ambasady.

Z pewnością ta sprawa interesuje przedstawicielstwo Republiki Austrii, bo nieoczekiwanie pan Birgfellner stał się jednym z najbardziej znanych Austriaków

- przyznał.