1 marca minister szkolnictwa wyższego, badań naukowych i innowacji Republiki Francuskiej Frederique Vidal w liście do ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina wskazała, że międzynarodowa konferencja pt. "Nowa polska szkoła historii Holokaustu", która odbyła się w dniach 21-22 lutego w Paryżu, została zakłócona "w bardzo zorganizowany sposób przez działaczy tygodnika Gazeta Polska".

Jak oceniła, ze strony osób przysłuchujących się prelegentom padły wypowiedzi "o treściach antysemickich" i "może się wydawać, że ta seria zakłóceń była wspierana przez państwo polskie". Vidal wezwała polskie władze do publicznego zdystansowania się od tych zakłóceń.

Prezes IPN zauważył w liście opublikowanym w piątek na stronie Instytutu, że w liście minister Vidal użyte zostały "stwierdzenia na temat Instytutu Pamięci Narodowej i jego pracowników", które "odbiegają od rzeczywistego obrazu zdarzeń, a przy tym są niezwykle krzywdzące dla naszej instytucji".

Wyraził wiarę, że jest to wynik "wprowadzenia Pani Minister w błąd poprzez niepełne bądź też stronnicze naświetlenie przebiegu konferencji". Wyjaśnił, że "sugestia, że przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej miał możliwość swobodnego wyrażania jakiejkolwiek rozbudowanej opinii, nie przekłada się na rzeczywistość".

Z przykrością muszę stwierdzić, że francuski organizator nie stworzył warunków zapewniających wszystkim uczestnikom konferencji równe prawo głosu w czasie przeznaczonym na dyskusję"

- dodał.

W odniesieniu do zakresu udziału Instytutu Pamięci Narodowej w tym wydarzeniu przede wszystkim uprzejmie informuję, że oficjalnych reprezentantów Instytutu wśród prelegentów ani gości nie było. Francuscy organizatorzy nie uznali bowiem za stosowne nikogo z IPN do czynnego udziału w konferencji zaprosić. Jest to o tyle niezrozumiałe, że – wbrew tytułowi całej konferencji – jeden z referatów był w całości poświęcony tylko i wyłącznie Instytutowi Pamięci Narodowej"

- napisał.

Zdaniem Szarka "dobór prelegentów i tematów w pełni zależy od organizatorów konferencji". Jednak, jak przypomniał, "stosowanie starożytnej zasady audiatur et altera pars (należy wysłuchać drugiej strony) zawsze sprzyja wypracowaniu w naukach humanistycznych bardziej wyważonych opinii oraz zaprezentowaniu czytelnikom, względnie publiczności konferencyjnej, bardziej obiektywnych, a nie z założenia stronniczych, wniosków".

Szarek poinformował, że "ze strony publiczności udział w konferencji wzięło dwóch naukowców-historyków – pracowników Instytutu, specjalizujących się w dziejach drugiej wojny światowej i okresu powojennego".

Prezes IPN napisał, że "po serii pierwszych wystąpień jeden z naukowców zatrudnionych w IPN został pozbawiony możliwości wypowiedzi w czasie przeznaczonym na dyskusję. Podjął próbę uprzejmego skorygowania wobec francuskiej publiczności chociażby części nieprawdziwych oskarżeń sformułowanych w wypowiedziach organizatorów i prelegentów".

Dotyczyły one także IPN (i szerzej: państwa polskiego)" - dodał. Jak czytamy w liście, naukowcowi odebrano mikrofon, "mimo że jego wypowiedź odnosiła się do tez sformułowanych w części konferencji podlegających właśnie rozpoczętej dyskusji. Organizatorzy nie pozwolili mu także na wypowiedź na tematy ważne z punktu widzenia poruszonych aspektów rzeczywistości okupacyjnej w latach 1939-1945".

W liście zauważono, że "w dalszym ciągu obrad pierwszego dnia historyków z Instytutu nie dopuszczono już do głosu, nie dając im równych praw z innymi uczestnikami dyskusji". Również "drugiego dnia konferencji autorowi recenzji całkowicie uniemożliwiono udział w merytorycznych dyskusjach, odbywających się po wygłoszonych referatach. Jego wielokrotne zgłoszenia do dyskusji, w czasie na to przeznaczonym, były ostentacyjnie ignorowane przez organizatorów. Nie został dopuszczony do głosu ani razu, chociaż zgłaszających się do wypowiedzi nie było zbyt wielu".

W ocenie prezesa IPN "trudno takie zachowanie uznać za przejaw szacunku dla wolności dyskursu naukowego". "Należy przy tym podkreślić, że intencją obu naukowców było poruszenie spraw merytorycznych, związanych z prezentowanymi referatami" - dodał w liście.

Drugi naukowiec po referacie o Instytucie Pamięci Narodowej otrzymał pięć minut na wypowiedź, którą poświęcił "na skorygowanie niektórych stwierdzeń, jakie padły w referatach poprzedzających jego wystąpienie". "Próbował też francuskiej publiczności nakreślić rzeczywisty obraz pracy Instytutu oraz fakt, że wbrew sformułowanym wcześniej oskarżeniom swoboda badań naukowych nie stoi w sprzeczności z obowiązkami urzędniczymi w IPN, polegającymi m.in. na budowie oraz renowacji pomników i cmentarzy, w tym także ofiar Holokaustu" - czytamy w liście. Zdaniem Szarka "jego wystąpienie było pozbawione jakichkolwiek elementów konfrontacyjnych – co pokazuje rzeczywiste intencje, z jakimi obaj historycy zgłaszali udział w dyskusji".

Niestety nie został uprzedzony, że jego wyważona wypowiedź zostanie połączona z również dodanym przez organizatorów ponadplanowym wystąpieniem-komentarzem przedstawiciela organizatorów, utrzymanym w charakterze odbiegającym od tonu naukowej debaty. Prawa do odpowiedzi nie przewidziano. To była jedyna forma dopuszczenia do udziału w dyskusji historyków Instytutu przez dwa dni konferencji"

- dodano.

Szarek poinformował, że "zwrócił się do Prezesa EHESS pana Christophe’a Prochassona z prośbą o udostępnienie oficjalnego zapisu konferencji". "Na marginesie zaznaczam, że publiczność otrzymała zakaz jakiejkolwiek rejestracji dźwięku. Takie obostrzenia w dzisiejszych czasach generalnie nie są spotykane na otwartych dla ogółu konferencjach naukowych" - dodał.

Prezes IPN wyraził przekonanie, że jeśli urzędnicy podlegli minister Vidal "przesłuchają całość zapisu konferencji, będą mogli sporządzić dla Pani Minister bardziej obiektywny obraz wydarzeń, pokazujący zarówno zachowania organizatorów, jak i zachowanie publiczności. I pozwolą na stwierdzenie, czy w czasie obrad rzeczywiście miały miejsce jakiekolwiek incydenty, zasługujące na ich określenie jako antysemickie". W liście podkreślono, że "IPN nie podejmował także żadnych działań dyskredytujących konferencję podczas jej trwania za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych".