NATO musi być przygotowane na rzeczywistość bez traktatu INF – mówił ostatnio w Warszawie sekretarz generalny NATO, Jens Stoltenberg.

Traktat INF był jednym z aktów kończących zimną wojnę. Mówił o likwidacji wystrzeliwanych z lądu pocisków balistycznych i manewrujących średniego i pośredniego zasięgu (od 500 do 5,5 tys. km) z głowicami jądrowymi lub konwencjonalnymi.

O łamanie kontraktu INF przez Rosję pytany był dziś Krzysztof Szczerski.

Musimy być przygotowani na to, że Rosja, z tego okresu próby powrotu do tego traktatu, które dały jej Stany Zjednoczone, a poparło to NATO, nie wypełni, wtedy musimy być gotowi, by do tej sytuacji się jako sojusz zaadoptować, pokazać zdolność do odstraszania i obrony w sytuacji, kiedy Rosja ten traktat już naruszyła i nie będzie miała zamiaru powrócić do kontroli zbrojeń

– powiedział prezydencki minister.

"Tak naprawdę wszyscy wiemy, że kontrola zbrojeń jest lepsza, niż dozbrajanie, natomiast, każdy układ jest to umowa dwustronna. Jeśli jedna strona umowę łamie, to druga nie może udawać, że nic się nie dzieje – tym bardziej, że dotyczy to naszego bezpośredniego sąsiedztwa, okręgu kaliningradzkiego czy Krymu, który jest dziś silnie remilitaryzowany" – dodał.

Prowadząca zapytała, czy istnieje szansa, perspektywa zablokowania działań Federacji Rosyjskiej?
Szczerski ocenił, że szansa jest. Przypomniał, że traktat INF został podpisany przez Związek Radziecki w trakcie zimnej wojny.

Jeśli wtedy byli do tego zdolni, to jaką naturę ma dziś Rosja, że jest dużo bardziej imperialnie agresywna niż Związek Radziecki w czasach zimnej wojny? Wtedy można było kontrolę zbrojeń podpisać, a dziś jest ona wypowiadana

– zaznaczył rozmówca Katarzyny Gójskiej.

Oficjalnie Rosja przekonuje, że przestrzega tego traktatu.

Krzysztof Szczerski odniósł się również do planów budowy „Fort Trump".

Jeżeli mówmy, że chcemy więcej wojsk amerykańskich musimy na ten temat rozmawiać w ramach Sojuszu. Chcemy, żeby wojska amerykańskie służyły naszemu regionowi i całemu NATO

– ocenił Krzysztof Szczerski.

- Nie chodzi nam o budowanie jednego miejsca stacjonowania amerykańskich wojsk w Polsce, tylko o zdolność skuteczniejszego odstraszania wschodniej flanki poprzez umieszczenie większych sił wojskowych w Polsce. Rozmowy się toczą w tym temacie – podał szef Gabinetu Prezydenta RP.