„Miałem przyjemność spotkania się z kilkoma głównymi kandydatami, wśród których był Zełenski. Nie sądzę, że powinienem ujawniać szczegóły tych rozmów. Muszę jednak powiedzieć to, o czym na nich mówiłem: że USA zainteresowane są demokratycznym przebiegiem procesu wyborczego na Ukrainie i że decyzję o wyborze prezydenta powinien podejmować naród ukraiński”

- powiedział na konferencji prasowej.

„Stany Zjednoczone popierają naród Ukrainy w tym demokratycznym procesie, a nie jakiegoś konkretnego kandydata”

- podkreślił Hale.

Amerykański dyplomata zapewnił jednocześnie, że Waszyngton będzie rozwijał strategiczne relacje z Kijowem niezależnie od tego, kto zwycięży w wyborach prezydenta na Ukrainie.

W ostatnich sondażach przed wyborami, które odbędą się 31 marca, pierwsze miejsca zajmuje Zełenski, gwiazda stacji telewizyjnej „1+1”, której właścicielem jest skonfliktowany z ukraińskimi władzami oligarcha Ihor Kołomojski. Zełenski jest popularny m.in. dzięki serialowi telewizyjnemu „Sługa Narodu”. Gra w nim nauczyciela historii, który nieoczekiwanie dla samego siebie zostaje prezydentem.

Według opublikowanego w poniedziałek sondażu grupy socjologicznej Rating na Zełenskiego chce głosować 25,1 proc. respondentów, którzy deklarują, że z pewnością pójdą do urn i dokonali już wyboru kandydata. W grupie tych, którzy wezmą udział w głosowaniu, lecz nie są do końca przekonani, kogo poprzeć, aktor uzyskał 19,1 proc., zaś w ogólnej grupie badanych 17 proc.

Urzędujący prezydent Petro Poroszenko, który ubiega się o reelekcję, zajmuje drugie miejsce z poparciem w wysokości 16,6 proc. wśród zdecydowanych, 12,6 proc. wśród tych, którzy nie wybrali swego kandydata i 11,3 proc. wśród wszystkich uczestników sondażu. Poniżej uplasowała się była premier Julia Tymoszenko, która otrzymała odpowiednio: 16,2 proc., 12,3 proc. oraz 11 proc.