Uważam, że Lech Kaczyński zasługuje na upamiętnienie w Warszawie, natomiast nie chcę podejmować inicjatywy w ogniu kampanii wyborczej, która się właśnie zaczyna - do PE, a później do parlamentu, dlatego, że dobrze wiem, że w kampanii wyborczej mielibyśmy tylko zgiełk polityczny. (...) Złożę swoją konkretną propozycję, ale po wyborach parlamentarnych"

- powiedział dzisiaj podczas konferencji prasowej Rafał Trzaskowski.

Trzaskowski stwierdził, że warszawiacy w dużej większości są przeciwni zmianie nazw ulic, przy których mieszkają i to jest dla niego sprawa najbardziej istotna.

Jak dodał, zmiany, które zostały wprowadzone przez rządzących, zostały wdrożone "z pogwałceniem prawa i to trzeba jasno powiedzieć". Powiedział, że zostało to potwierdzone przez niezawisły sąd.

Naszym obowiązkiem jest przywrócenie nazw ulic to stanu poprzedniego

- dodał. Jak zaznaczył, to nie ma "żadnego związku z nastawieniem do poszczególnych patronów ulic i do ich oceny", która powinna być dokonywana "z dala od politycznego zgiełku".

Przeanalizowałem tych patronów, którzy byli i na pewno są tacy, którzy ulic nie powinni mieć. Mnie by zadrżała ręka, gdyby Teodor Duracz nadal mógłby mieć swoją ulicę w Warszawie. Zwłaszcza, że Zbigniew Romaszewski to osoba, którą ja wyjątkowo ceniłem. W związku z tym będę wnosił do Rady Warszawy, żeby utrzymać te zmiany i żeby Zbigniew Romaszewski miał swoją ulicę w m.st. Warszawa"

- powiedział Trzaskowski.

Złożę również uchwały dot. pozostawienia ulic: Danuty Siedzikówny "Inki", ul. Komitetu Obrony Robotników, ul. Bohaterów z kopalni Wujek, ul. Grzegorza Przemyka i ul. Stanisława Pyjasa

- poinformował. Jak zaznaczył, to bohaterowie, którzy poświęcili życie dla ojczyzny i historycznie są dla niego "niesłychanie istotne".

Na słowa Rafała Trzaskowskiego zareagowała rzecznik PiS Beata Mazurek. Pytana przez dziennikarzy, czy Lech Kaczyński powinien mieć w Warszawie ulicę swego imienia, odpowiedziała: "W mojej ocenie na pewno".

Powinno to być w mojej ocenie miejsce eksponowane, bo był nie tylko prezydentem Warszawy, ale prezydentem Rzeczypospolitej, i ufam, że Platforma przestanie być małostkowa i że tak się stanie

– dodała.

Obecnie wymienione przez prezydenta ulice noszą nazwy kolejno: Małego Franka (Wola), 17 stycznia (Włochy), Wincentego Pstrowskiego (Wesoła), Sylwestra Bartosika (Praga-Południe) i Franciszka Józefa Bartoszka (Mokotów).


Zgodnie z tzw. ustawą dekomunizacyjną samorządy miały czas do 2 września 2017 r. na zmianę nazw propagujących komunizm. Pod koniec sierpnia 2017 r. Rada Warszawy - z inicjatywy PO - zdecydowała, że nowych patronów będzie miało sześć ulic. W listopadzie 2017 r. wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera, wydając zarządzenia zastępcze, zdecydował o zmianie nazw 47 kolejnych ulic, w tym al. Armii Ludowej na al. Lecha Kaczyńskiego. Ostatecznie do WSA trafiło 50 skarg stolicy na zarządzenia zastępcze wojewody o zmianach nazw ulic, czyli na wszystkie zarządzenia zastępcze dotyczące Warszawy.

W początkach grudnia zeszłego roku Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego o uchyleniu 44 zarządzeń wojewody zmieniających nazwy ulic w Warszawie w związku z ustawą dekomunizacyjną - w tym uchylenie zmiany al. Armii Ludowej na al. Lecha Kaczyńskiego. NSA wskazywał, że zarządzenia wojewody o zmianach nazw ulic podjęto z naruszeniem przepisów, zaś sporządzenie opinii IPN - na której oparto te zarządzenia - było niewłaściwe. Uchylenia zmian tamtych nazw stały się wówczas prawomocne.

Na 20 marca oraz 3 i 10 kwietnia Naczelny Sąd Administracyjny wyznaczył terminy rozpoznania ostatnich pięciu skarg kasacyjnych dotyczących orzeczeń WSA w sprawach zarządzeń wojewody o zmianach nazw stołecznych ulic w związku z ustawą dekomunizacyjną.