Powinno się jej odebrać prawo weta w ONZ - dodał Wiktor Soroka, którego syn był na jednym z trzech zatrzymanych przez stronę rosyjską ukraińskich okrętów wojennych.

27-letni Wasyl Soroka to jeden z dwóch funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), których obecność na zajętych jednostkach potwierdziły ukraińskie służby.

Zostałem niedawno zaproszony do siedziby ONZ w Genewie, rozmawiałem o sytuacji marynarzy z przedstawicielami organizacji międzynarodowych i dyplomatami. Wszędzie spotykamy się z wyrazami współczucia i zrozumienia, ale nie idą za tym żadne realne działania 

- oświadczył ojciec więźnia.

Gdy formowano ONZ, nie ustalono dostatecznych form przeciwdziałania agresji tego typu. Odpowiedzialnym krajom, które dbają o światowy porządek, te prawa międzynarodowe nie są potrzebne. Jednak zasady ich funkcjonowania powinny być przede wszystkim dostosowane do metod agresorów. Po rzezi w Czeczenii, agresji na Gruzję, a teraz i na Ukrainę, w sytuacji, gdy Rosja więzi setki jeńców, powinno się opracować jakieś konkretne metody wpływu, by ograniczyć jej bezkarność 

- twierdzi Soroka, podkreślając, że odebranie Rosji prawa weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ byłoby realną możliwością wpłynięcia na los jeńców.

Wiktor Soroka podkreśla, że jego syn ma poważną ranę lewej ręki. Nerwy i ścięgna są uszkodzone i bez natychmiastowej pomocy medycznej może stracić władzę w dłoni.

Minęło 100 dni, a Rosja nie zrobiła jeszcze żadnej operacji trzem rannym marynarzom. Nawet do tego nie udało się jej przekonać. W ręce mojego syna wciąż tkwią dwa odłamki 

- opowiada.

Bardzo liczę tu na Polskę. Jeszcze niedawno byłem przedstawicielem rejonowej rady w Bałcie pod Odessą. Wielokrotnie współpracowaliśmy z Polską i naszym miastem partnerskim, Dąbrową Tarnowską. Przez te lata konfliktu na wschodzie Ukrainy Polska udzielała nam pomocy – realnej, a nie takiej ograniczającej się do słów dyplomatów. Mam nadzieję, że również w sprawie marynarzy można liczyć na polską stanowczość 

- oświadczył Soroka.

Pod koniec listopada 2018 roku siły rosyjskie ostrzelały trzy małe okręty ukraińskie, które próbowały przepłynąć z Morza Czarnego na Morze Azowskie przez Cieśninę Kerczeńską, kontrolowaną przez Rosję. Rosjanie ostrzelali je m.in. z myśliwca i śmigłowca bojowego, w wyniku czego trzech marynarzy zostało rannych.

Jednostki zostały przejęte, a 24 członków ich załóg aresztowano; ostatnio ich areszt przedłużono do 24 kwietnia. Incydent wywołał oburzenie międzynarodowej opinii publicznej. Ukraina uznała zdarzenie za akt agresji, zaś marynarzy za jeńców wojennych.

18 lutego Unia Europejska dała wstępną zgodę na nałożenie sankcji na Rosję za atak na ukraińskie okręty w rejonie Morza Azowskiego. Sankcjami ma zostać objętych osiem osób zaangażowanych w agresję wobec Ukrainy.